TYLKO U NAS. Jedyna taka rozmowa w domu matki córki Rzeźniczaka! Ewelina Taraszkiewicz o traumie, jaką zafundował 5-letniej Inez jej ojciec: „Chodzi na terapię z tego powodu” [WIDEO]

Ewelina Taraszkiewicz

Ewelina Taraszkiewicz

Ewelina Taraszkiewicz, matka córki Jakuba Rzeźniczaka otworzyła się przed naszą reporterką, Karoliną Motylewską. Szczerze opowiedziała o tym, jaki wpływ na jej życie i życie Inez ma zachowanie piłkarza. Co jeszcze zdradziła?

Jakub Rzeźniczak ma za sobą bardzo burzliwe życie uczuciowe. Ze związku z prawniczką Eweliną Taraszkiewicz doczekał się córeczki. Inez skończyła już 5 lat. Jej mama w rozmowie z Jastrząb Post przekazała, że odkąd piłkarz związał się z Pauliną Nowicką, nie ma najlepszych kontaktów z dziewczynką. Teraz, także w rozmowie z reporterką Jastrząb Post, Karoliną Motylewską, zdradziła nieco więcej szczegółów ze swojego życia.

Ewelina Taraszkiewicz o związku z Rzeźniczakiem i życiu po rozstaniu

Ewelina Taraszkiewicz w rozmowie z naszą reporterką Karoliną Motylewską wyznała, jak wygląda jej typowy dzień z Inez. Podkreśliła też, że dziewczynka jest w jednej kwestii podobna do taty.

Nasz typowy dzień zawsze zaczyna się tak samo, czyli zasypiamy do przedszkola, ponieważ córka wdała się w mamę i lubi spać, więc zawsze się spóźniamy. Odprowadzam Inez do przedszkola, a ja jadę do pracy. To taka nasza codzienność. Muszę przyznać, że Inez to jest po prostu dziecko złoto. Od początku tak było. Jest bardzo grzecznym łobuziakiem. Jest dobrym, spokojnym dzieckiem. Radość życia ma po tacie, dlatego, że ja jestem z gruntu pesymistką i wolę się dobrze zaskoczyć niż niemiło rozczarować. A resztę cech ma po mnie.

Jaki kontakt miał kiedyś Kuba z córką?

Zawsze jak się spotykali, to mieli ze sobą super kontakt. Nigdy z tym nie było problemu, lgnęli do siebie i dobrze się bawili, więc nie musiałam tej więzi pomagać, gdy dochodziło do tych spotkań. Od dłuższego czasu sporo się zmieniło. Na mnie nie ma to wpływu, ale każdy z nas wie, jak ważną osobą jest ojciec w życiu każdej dziewczynki, natomiast staram się, jak mogę tłumaczyć jej dyplomatycznie, dlaczego tak to wygląda. Ze względu na to, że jest malutka i myślę, że całej prawdy by nie uniosła.

Dlaczego Taraszkiewicz dopiero po 6 latach postanowiła zacząć udzielać się w mediach?

Początkowo takie były nasze wspólne ustalenia. A potem skupiłam się na dziecku, bo macierzyństwo w pierwszych latach nie jest łatwą sprawą, szczególnie gdy jest się samemu. Zaczęłam się udzielać tylko wtedy, gdy chodziło o jakieś rzeczy, z którymi nie mogłam się zgadzać, nie zgadzałam się na to – na te komentarze, które niewiele miały wspólnego z prawdą, szczególnie jeśli chodziło o tych wszystkowiedzących anonimowych internautów i teraz to kontynuuję. Bronie – może nawet nie siebie, ale mojej córki.

Ewelina jest oskarżana o to, że rozbiła pierwsze małżeństwo Rzeźniczaka. Czy czuje się winna rozpadu związku Kuby i Edyty Zając?

Ja się nie zgadzam z tym, co mówi i twierdzi większość społeczeństwa, jednak w Polsce, gdzie jest taka zasada, że jak pojawia się ta trzecia osoba w związku, to zawsze obwinia się tę kobietę. Ja się z tym nie zgadzam. Jeżeli pytasz mnie między słowami czy czuję się winna, to moja odpowiedź brzmi nie. Historia wygląda inaczej. Wersja oficjalna, która kursuje po internecie, niewiele ma wspólnego z prawdą. Ale rzeczywiście był taki moment, kiedy wszyscy mnie obwiniali i ja miałam wielki problem, bo byłam świeżo po urodzeniu Inez, gdzie działały na mnie hormony, byłam w połogu i w pewnym momencie zaczęłam wierzyć w te oskarżenia. Natomiast terapeutka mi wytłumaczyła, że to jest zawsze wina mężczyzny, który ślubował wierność, uczciwość małżeńską, a do tego spotkałam się z nim zupełnie przypadkiem, po bardzo ciężkich wydarzeniach w moim życiu, więc jedyne, co mam sobie do zarzucenia to naiwność, bo w wieku 27 lat powinnam wiedzieć, jakie jest życie i nie być taką łatwowierną.

Czy Ewelina miała okazję porozmawiać z Edytą i ją przeprosić?

Widziałam Edytę wiele razy na Wilanowie. Nie wiem, czy ona mnie. Z jednej strony wiem, że to nie jest moja wina. Z drugiej strony wiem też, że Edyta nie miała pełnej historii. Rozumiem na tamte czasy, dlaczego tak się stało, ponieważ próbowali ratować małżeństwo, a z trzeciej strony cierpiała. Ja też cierpiałam i nie wiem, jakby się zachowała, jakbym ją spotkała twarzą w twarz. Po pewnym czasie przeprosiłam ją sms-owo. Natomiast w ogóle nie oczekiwałam, że ona te przeprosiny przyjmie, bo prawdopodobnie ja w tożsamej sytuacji bym tych przeprosin nie przyjęła. Z jednej strony jest mi źle, że to ją spotkało. Natomiast nie poczuwam się do winy, bo wiem, jak było naprawdę. Jest mi przykro, że przeżyła to, co przeżyła, ale winny jest tylko eks małżonek.

Jak Ewelina Taraszkiewicz zapamiętała moment, kiedy dowiedziała się, że jest w ciąży?

Pamiętam ten moment. I te zarzuty, że ja chciałam go złapać na dziecko. Mają się nijak z prawdą. Ja dowiedziałam się, że jestem w ciąży dopiero w 9 tygodniu. Podejrzewam, że są kobiety, które mogą chcieć złapać kogoś na dziecko, ale wydaje mi się, że wtedy robią testy ciążowe co tydzień, natomiast ja dowiedziałam się bardzo późno, to nie było moją inicjatywą, ja zresztą cały czas byłam na tabletkach. Rzeczywiście, był tam taki moment, kiedy miałam przerwę 4 dni, bo tabletki do mnie nie dotarły. Natomiast ja na tabletkach byłam 10 lat, a wtedy jeszcze było takie przekonanie, że jak ktoś bierze długo tabletki, to jeszcze sporo będzie musiał się natrudzić, żeby zajść w ciąże. Więc ja dowiedziałam się bardzo późno, zresztą bardzo się baliśmy – tu hormony, tu ja w trzecim miesiącu, a jednak prowadziłam taki styl życia, że potrafiłam wyjść na imprezę, wypić alkohol, wiec strach był.

Nie chciała zdradzić, jak na wieści o ciąży zareagował Kuba Rzeźniczak.

Jeżeli będę musiała kiedyś w końcu to powiedzieć, bo ktoś zacznie wobec mnie stosować jakieś pomówienia, to będę się bronić i powiem, jak to było. Ale w tej chwili nie chcę o tym mówić. Myślę też, że pewne osoby zakończyły swoje cierpienie i ten etap w życiu, a  to, co musiałabym powiedzieć, to tylko rozdrapałoby te rany, a tego nie chcę.

Jak wyglądają jej relacje z Magdą Stępień?

My z Magdą od początku miałyśmy fajne relacje. Od czasu kiedy Kuba ją poznał, dlatego, że Kuba do mnie normalnie zadzwonił, powiedział, że chciałby poznać mnie z Magdą, a także przede wszystkim z Inez. Tam rzeczywiście był taki moment, że był konflikt między nami, który się troszeczkę rozrósł pod wpływem różnych emocji, natomiast kiedy ja się dowiedziałam, że Magda została porzucona, to zadzwoniłam do niej i od tamtego momentu ją wspieram, a teraz tym bardziej ją wspieram, ale też się polubiłyśmy. To jest dobra dziewczyna, która doświadczyła bardzo dużo złego w tak krótkim czasie.

Ewelina Taraszkiewicz jest zaangażowana w pomaganie innym kobietom – szczegóły znajdziecie na stronie www.mamopomogeci.org.

Kończę aplikację 15 grudnia i czekają mnie egzaminy państwowe pod koniec kwietnia, natomiast jako aplikant adwokacki już działam, mam praktycznie takie same uprawnienia jak adwokaci. W 2017 roku zaczęłam swoją inicjatywę charytatywną, aby pomagać kobietom, samotnym matkom w kwestiach starania się o alimenty, kontakty czy też ograniczenie władzy, ze względu na to, że chciałam przekuć to, co ja przeżyłam i tę moją wiedzę w coś dobrego. Prowadziłam to sama do 2019, potem zawiesiłam, a w tym roku zaczęłam na nowo już nie sama – bo zebrałam ekipę różnych specjalistek, żeby pomagać nie tylko samotnym matkom, ale też kobietom, które tkwią w przemocowych małżeństwach. Rozszerzyłam to na działalność dla kobiet, które są mężatkami, ale nie chcą nimi być, a także dla ofiar przemocy domowej, seksualnej. W tym zakresie w tej chwili działamy.

Czy miała moment w swoim życiu, kiedy potrzebowała pomocy?

Media bardzo krążyły wokół tego tematu. Nikt się na ten temat nie wypowiadał, ludzie w komentarzach bardzo pisali i pamiętam ten moment, kiedy jeden z portali napisał bez mojej wiedzy i zgody artykuł o nowej sexy mamie z Instagrama. To była taka podkładka, żeby to się wszystko rozlało. To wszystko miało miejsce, kiedy wychodziłam ze szpitala na trzeci dzień. Weszłam do domu i wtedy to się stało. Komentarzy było bardzo dużo, a najwięcej hejtu było na mnie i – co było zadziwiające – na ówczesną małżonkę, a najmniej na sprawce tego wszystkiego. Dla mnie to był szok. Ja nie dążyłam do kontaktu z mediami, a pisali do mnie różni dziennikarze. Pisałam, że to są plotki, aby zostawili mnie w spokoju. To było dla mnie bardzo traumatyczne. Straciłam przez to pokarm ze stresu. Nie korzystałam wtedy z pomocy terapeuty, natomiast po pół roku miałam kryzys.

Taraszkiewicz skorzystała z pomocy specjalisty.

Zadzwoniłam do mojego lekarza i powiedziałam, że dalej już nie mogę. Ja tu byłam sama. Moja mama mieszka daleko, przyjeżdżała, ile mogła, ale jest nauczycielką, więc musiała godzić to z pracą. Mój tata jest marynarzem, więc też kursuje i rzadko bywa w Polsce, a nawet jak jest, to też 300 kilometrów ode mnie. A moje dziecko, mimo że zaczęło spać po 12 godzin bardzo szybko, to budziło się o 4 rano, a zasypiało o 16, wiec, żeby dawać radę, kładłam się razem z nią i właściwie cały czas funkcjonowałam w ciemności. Na początku Kuba bardzo interesował się Inez. Chciał dostawać zdjęcia, a potem nagle przestał. Ja nie rozumiałam dlaczego. Domyślałam się, ale było to dla mnie niezrozumiałe. I faktycznie – ja się wtedy zgłosiłam do terapeutki, która mi bardzo pomogła i uświadomiła mi, że to nie jest moja wina.

Ewelina zdradziła także nieco z tego, jak wyglądał jej związek z Kubą Rzeźniczakiem.

Nie chcę ranić pewnych osób. My mieliśmy taką sinusoidę. Jak się ze sobą kłócimy, to lecą wióry, żadne nie chce popuścić. On jest uparty, czuje się zraniony przeze mnie, a ja tym bardziej. Natomiast potrafiliśmy się dogadywać, jak te emocje opadały. Uważam, że on od dłuższego czasu ma po prostu złych doradców, a ja już nie zamierzam być tłamszona. Nie chcę na tym etapie ujawniać szczegółów, bo nie chcę prać brudów sprzed 6 lat, natomiast mam nadzieję, że nikt mnie do tego nie zmusi, bo jeżeli będzie sytuacja, która spowoduje, że będę musiała się bronić, to to zrobię.

Czy chciała, aby Inez poznała Paulinę?

Po pogrzebie Oliwiera my z Kubą znowu zaczęliśmy rozmawiać, próbować w tych naszych sprawach sądowych się dogadać. Ja się pytałam, jak on się czuje, byłam na pogrzebie i widziałam, jak on to zniósł wtedy. Zaproponowałam, aby Paulina poznała Inez. Że możemy się umówić na kawę na mieście, nie chodziło mi o to, aby szukać w niej przyjaciółki, ale myślałam, że być może będzie chciała. Ja nie wiem, czy to była jej decyzja, że nie chce. Natomiast nie skorzystali z tej okazji. Nie było z ich strony odzewu.

Jak chciałaby, aby teraz wyglądały ich relacje?

Ja nie jestem osobą, która wszczyna wojnę. Zawsze starałam się z Kubą dogadać. I z jego strony też była na to chęć. Natomiast od dłuższego czasu ma złych doradców, którzy go buntują. Ja nie muszę mieć z nim żadnych relacji, większych, niż byłaby na to potrzeba. Chciałabym, żeby on miał normalne relacje z córką. To jest dziecko, które tego potrzebuję, mimo że rzeczywiście – mój partner zrobił tutaj dużo dobrej roboty. Natomiast ona wie, że ona ma dwóch tatusiów i ona rozróżnia i coraz więcej jest pytań o biologicznego tatę. Ja go kryję, ale coraz bardziej nie wiem, czemu miałabym to robić. Zresztą konsultowałam to z terapeutką, bo Inez chodzi także na terapię z tego powodu, bo zaczęła mieć problemy i terapeutka powiedziała, że ja nie mogę brać odpowiedzialności za to, jak on się zachowuje. I nie mogę go ciągle tak kryć. Kiedyś dziecko dorośnie i dowie się, że mamusia kłamała. Ona żyje w przeświadczeniu i nadziei, że tata mieszka daleko, pracuje dużo, ale cię kocha. A ja nie wiem, czy on ją kocha w tym momencie. Ona bardzo tęskni i coraz częściej pyta o tatę. Mówią mi to też panie z przedszkola. To nie jest sztuką pojawić się raz na pół roku. To już nie jest mały bobas.

Czego możemy im życzyć?

Na święta życzcie nam zdrowia. Zdrowia i spokoju, bo tak naprawdę my wszystko mamy. Mamy siebie, mamy rodzinę, mamy miłość. Jedyne, czego bym jej życzyła, to żeby rzeczywiście nie miała traumy odrzucenia przez ojca, bo to się później ciągnie latami. Ja z Kubą relacji nie muszę mieć żadnych, więc tego możesz nam życzyć – żeby ten człowiek się ogarnął.

Zapraszamy na materiał wideo.


Ewelina Taraszkiewicz z córką

Ewelina Taraszkiewicz z córką

Jakub Rzeźniczak pokazał zdjęcia z córką, Inez.

Jakub Rzeźniczak pokazał zdjęcia z córką, Inez.

Jakub Rzeźniczak pokazał zdjęcia z córką, Inez. Fot. Instagram

Jakub Rzeźniczak pokazał zdjęcia z córką, Inez.

Komentarze

  • Nick pisze:

    Przeczytałam jej wywody jak to pani terapeutka wytłumaczyła, jej, że to przecież tylko Kuby wina, i się we mnie zagotowało. Co za bezczelna wywł..ka. Do tanga trzeba dwojga moja droga, nikt ci nóg siłą nie rozsuwał, miałaś doskonale pojęcie, że facet jest świeżo upieczonym małżonkiem – i był nim nawet, jeśli wmawiał ci klasyczne „ja już z żoną nawet nie sypiam” (chwilę po ślubie? Serio to łyknęłaś?). Miałaś w pełni świadomy romans z żonatym facetem i uważasz, że to tylko jego wina? I co to w ogóle za psychopatyczna, niekompetentna terapeutka?

    • Lina pisze:

      A to ona ślubowała miłość i wierność Edycie? Była dla niej obca osoba. Terapeutka ma 100% racji.

    • Gość pisze:

      Ja przeczytałam tylko do tego momentu. Jak można być dorosłą osobą i nie czuć żadnej odpowiedzialności za swoje czyny. Ona twierdzi, że jest kukłą i to wszystko jego wina. A on odwrotnie. Że też takim psychopatom się dzieci rodzą…

    • Ewa pisze:

      Mnie dziwi, jak ona się w ogóle wypowiada… Jak na prawniczkę, to bardzo słabo. „Tak jakby” i „natomiast” w co drugim zdaniu, co świadczy o niezwykle ubogim słownictwie. Niepoprawny szyk zdania, problemy z gramatyką, fleksją, pourywane zdania, nie mówiąc o akcencie i zaciąganiu. Polsko, naprawdę chcesz mieć takich „magistrów”? Kto na to pozwala? Pozamykajcie te płatne uczelnie, bo to co się dzieje, to jest jakaś rozpacz.

  • Gośćzuzia pisze:

    Cos za bardzo ta pani stawia sie w roli ofiary. A winna jest tak samo jak rzezniczak. Chce miec kontakt z jego zona. Nie bardzo rozumiem po co. Przeciez nie sa rodzina i nigdy nie beda. On jest tylko ojcem jej dziecka. Ze zaliczyla wpadke z mezem innej kobiety niestety nie swiadczy najlepiej o niej. Kobieta z zasadami nie wchodzi z butami w zycie innej kobiety.

    • Gość pisze:

      Wyciera sobie twarz Edyta. Ona ja przeprosic chciala. Dobre sobie

    • Gość pisze:

      To samo można powiedzieć o jego nowej żonie Paulince…ta to dopiero miała tupet wiązać się z facetem którego kobieta leży na porodówce

  • Gośćiza pisze:

    Pani mecenas w poprzednim wywiadzie przyznała, że popelłniła błąd. Mówi o ewentualnej traumie dziecka z powodu odrzucenia przez ojca, a sama opowiada o wpadce i zawodnej antykoncepcji. Nie boi się, że córka kiedyś to przeczyta?

  • Gość pisze:

    a paulisia to musi mieć bardzo nagrzane w głowie. Ciekawe jak to jest codziennie się martwić czy partner już zdradził czy pisał z jakąś na insta. Oj szybko siwe włosy się pojawią. Widać, że ma kompleks jego byłych

  • Gość pisze:

    Przecież to jest wywiad o niczym….. A z tym brakiem winy że wlazła na 3 w związek to trochę przeginka . Wiedziała że ma żonę i że walczą o ratowanie związku .

  • Ja pisze:

    Trochę z tym co powiedziała to zaszalała…. Ona tez jest winna tej zdradzie! Wiedziała ze jest w związku a mimo to poszła z nim do łóżka także niech nie opowiada głupot i się nie wybiela! Jest współwinna i tyle w temacie….

    • Gość pisze:

      On jest winien, ona nie była w związku

    • Lina pisze:

      A to ona ślubowała miłość i wierność Edycie? Była dla niej obca osoba. Terapeutka ma 100% racji.

    • GośćQq pisze:

      Nie ma znaczenia komu ślubował! Facet jest zajęty, odwal się od niego. Będą się tłumaczyć materace, że facet zdradza, a baba taka święta xD wstyd, baby, szanujcie się.

  • Gość pisze:

    Ta mała dziewczynka niczemu nie jest winna 🙁 smutne ze mama musi apelować w mediach o relacje ojca z dzieckiem, ze tata nie dba o tak cudowna dziewczynkę

  • Gość pisze:

    No i po co te wywody, niech się prywatnie dogadują. Dzieci z wpadki nigdy nie będą oczkiem w głowie tatusia jeśli on tego dziecka nie chciał. Po co zmuszacie tych facetów do bycia ojcem, ja tego nigdy nie zrozumiem. Zrobiła sobie dzieciaka z żonatym i myślała ze on będzie super tata? A może myślała ze ma kasę to przynajmniej będzie miała dobre życie i będzie go szantażować alimentami? Ten wywiad pokazuje, ze nie miała dobrych zamiarów i to była tylko kwestia czasu żeby się jej ulalo. zaczyna się promować na jego nazwisku (siebie i swoje działania adwokackie) wszystko jest mocno przemyślane tutaj. Nie stoję za nią wogole- biedna mama z dzieckiem. Dobrze wiedziała co robi

    • Gość pisze:

      Swta racja one wszkie pomagają tylko chodzi im o własną promocję i nigdy ich nikt nie rozlicza takie biedne tylko nie mają za. Co żyć a na markowe rzeczy i apartamenty maja

    • Gość pisze:

      Nie rozumiem jak ojciec może nie chcieć mieć kontaktu z własnym dzieckiem tylko dlatego że ma nową miłość. Nigdy tego nie zrozumiem. Tej Pani Pauliny też nie rozumiem, jak można się tak zachowywać. Nie chciec poznać dziecka swojego męża!

    • Gość pisze:

      Faceci często pomijają dzieci z poza związku. Wiele z tych kobiet nie ma nawet alimentów. Nie mozna nikogo zmusić do miłości. Skoro to była typowa wpadka (antykoncepcja nie zadziałała ) to raczej nie było wyczekiwanym i przemyslanym dzieckiem.

Najczęściej czytane dziś

Może Cię zainteresować

×