W rozmowie z portalem Doda przyznała, że 11 lipca jest dla niej ważnym dniem, ale dopiero w tym roku poczuła potrzebę, by zrobić coś więcej niż tylko wspomnieć o rocznicy. "Powstał taki ruch w internecie, gdzie polscy patrioci chcą przypomnieć, zwłaszcza w obliczu ostatnich sytuacji, o tej dacie, o tej Krwawej Niedzieli w Wołyniu. Przypomnieć naszym młodym Polakom — dzieci i młodzieży, którzy być może nie do końca mają czas, by pochylić się nad przeszłością, jak istotne jest pamiętanie o tak ważnych datach" — powiedziała.
Doda ostro o Skolimie. Czy wystąpiłaby z nim na jednej scenie?
Doda nie szczczędziła gorzkich słów
Doda odniosła się także do współczesnych postaw wobec historii i pamięci o Wołyniu. Wokalistce nie podoba się porównywanie innych zbrodni wojennych do tego, do czego doszło na Wołyniu. Jej zdaniem stanowi to przejaw "ignoranctwa". Padły też bardzo kontrowersyjne słowa na temat części polskich polityków, z którymi poglądami Doda się nie zgadza. W pewnym momencie mówiła ona nawet o "zdradzie".
Nie ma zbrodni, która jest w jakikolwiek sposób wytłumaczalna. Tam, gdzie giną cywile z każdej ze stron, jest tragedia – kontynuowała.
Doda ostro o polityce historycznej dotyczącej UPA
Celebrytka odniosła się też do ostatnich zawirowań wokół nadania honorowego miana "Bohaterów UPA" Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych "Północ" Sił Operacji Specjalnych. Przyznała, że Polacy powinni w tej sprawie mówić jednym głosem:
Możemy się kłócić między sobą, nikt nam tego nie zabroni. Nasi przodkowie walczyli o to i przelali swoją krew, żebyśmy teraz mogli tu siedzieć i w tym kraju kłócić się między sobą.
Ostro skrytykowała tego typu działania Kijowa jako "gloryfikację" "nacjonalistycznych zachowań", a także brak szacunku wobec polskiej historii. Jej zdaniem polska polityka historyczna nie powinna być konsultowana ze stroną ukraińską. Podkreśliła przy tym, że Polska wiele pomogła Ukrainie, choć sama nie jest bogatym krajem.
Co dostaliśmy w zamian? — zapytała prowokacyjnie.
Na koniec Doda określiła członków UPA mianem "najgorszych morderców".
ZOBACZ TAKŻE: Krzesimir Dębski wrócił pamięcią do Rzezi Wołyńskiej. "Moja rodzina została zamordowana"