Jak się okazuje, wszystko rozpadło się przez zazdrość i próby "wyeliminowania" Edyty z zawodu - Mateusz chciał, by diwa przestała zajmować się karierą i poświęciła mu więcej czasu. Dla tak zapracowanej i odnoszącej sukcesy na scenie artystki porzucenie pracy nie było opcją godną rozważenia:
Wracanie do kogoś, kto próbuje ograniczać karierę swojego partnera nigdy nie jest dobrym pomysłem. Edyta wciąż ma przez sobą dekady na scenie, a bez jej głosu i osobowości polski show-biznes nigdy nie byłby już ten sam.
Waszym zdaniem podjęła dobrą decyzję?