Okazuje się, że ofiarą komika mogła zostać polska aktorka, Liliana Głąbczyńska-Komorowska , gwiazda serialu "Teraz albo nigdy" czy "Blondynka", która robiła również karierę za Oceanem. Pamięta, że została zaproszona przez Cosby'ego na kolację:
Pamiętam jak dzisiaj, to było 30 lat temu, w 1985 roku. Bill Cosby złapał mnie rano na korytarzu w Studiach TV na Brooklynie, gdzie kręciliśmy nasze produkcje dla NBC - ja soap operę "Another World", on sitcom '"The Cosby Show". (...) Zaprosił mnie na kolację, myślałam: do restauracji, ale za kilka dni dowiedziałam się od jego asystentki, że będziemy sami i że to nie w restauracji, ale u niego w domu - wspomina aktorka na rmf24.pl
Gwiazda miała jednak przeczucie, aby nie pojawić się na miejscu spotkania. Zrezygnowała z ostatniej chwili. Dziś jest wdzięczna losowi:
Powoli skóra zaczęła mi się jeżyć na plecach. To nie PR-owa kolacja z Billem-gwiazdą, ale spotkanie z nim sam na sam? Wewnętrzny głos mi mówił: nie rób tego Liliana. Złożyły się na to również inne okoliczności. Mieszkałam wtedy z moim narzeczonym, Michałem Urbaniakiem. Byliśmy zakochani i planowaliśmy nasz ślub. (...) Mój instynkt samozachowawczy uratował mnie przed najgorszym. Dopiero w świetle formalnych zarzutów wobec 77-letniego aktora, którego ponad 40 kobiet oskarżyło o gwałt pod wpływem mieszanki alkoholu i Quaaludes, zdałam sobie sprawę, jakie miałam szczęście, że posłuchałam samej siebie - kończy
Szokująca historia.