Jacek Kopczyński był oskarżony o POBICIE POSŁÓW. "Mężczyźni inaczej załatwiają takie sprawy"

Jacek Kopczyński w maju ubiegłego roku stał się niesławnym bohaterem głośnego skandalu w Sejmie. Aktor usłyszał zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego. On sam tłumaczył się, że nigdy nie uderzył żadnego posła.

Jacek KopczyńskiJacek Kopczyński
Źródło zdjęć: © KAPiF
Kamil Kozłowski

Jacek Kopczyński towarzyszy nam na szklanych ekranach od ponad 30 lat. Najmłodsi widzowie doskonale kojarzą go z ról dubbingowych, zaś dla pokolenia ich rodziców i dziadków znany jest przede wszystkim jako mecenas Adam Werner z telenoweli "M jak miłość". Aktor w grudniu ub. r. sformalizował swój związek z poznaną 1,5 roku wcześniej Agnieszką Kustosz. Pomimo dosyć krótkiego stażu związku kobieta towarzyszyła mu w kilku trudnych momentach życia.


WIDEO
Patrycja Markowska o Jacku Kopczyńskim, jego zachowaniu i bójce w Sejmie. "Rozmawiałam z partnerką Jacka i ona (..)


"Nikt nikogo nie uderzył". Jacek Kopczyński nie przyznał się do winy

Jednym z nich była awantura w sejmowej restauracji, do jakiej doszło w maju 2025 r. Kopczyński, który został wprowadzony do budynku przy ul. Wiejskiej przez jednego z polityków, został oskarżony o pobicie dwóch posłów Prawa i Sprawiedliwości - Dariusza MateckiegoKrzysztofa Ciecióry. Aktor nie przyznał się do winy, ale sprawa negatywnie odbiła się na jego wizerunku.

Gwiazdor telewizyjny usłyszał zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej, za co groziły mu 3 lata pozbawienia wolności. Odniósł się do sprawy przy okazji wizyty w "Dzień Dobry TVN". Po kilku miesiącach od głośnych wydarzeń Marcin Prokop zapytał swojego gościa o ich okoliczności. 54-latek ocenił je jako mocno wyolbrzymione i podkreślił, że jego zdaniem nie doszło do przemocy fizycznej.

Nikt nikogo nie uderzył, nikt nikogo nie szarpał. Była potyczka słowna - zapewniał na antenie.

Kopczyński relacjonował, że znalazł się w Sejmie na zaproszenie znajomego, który zabrał go na posiłek do tamtejszego baru. Jak opisywał, przy stoliku byli ludzie o różnych poglądach politycznych i atmosfera początkowo była dobra, dopóki - według niego - ktoś z innego stolika nie zaczął kierować w ich stronę obraźliwych słów.

Aktor tłumaczył, że odpowiedział na rzekomą zaczepkę, co zapoczątkowało głośną wymianę zdań.

Zareagowałem, zapytałem: "Dlaczego pan się tak zachowuje?" I od słowa do słowa... Jak to w każdym przedszkolu czy podstawówce, jest takie dziecko, które najpierw zaczyna, a potem krzyczy: "Proszę pani - biją!" To było na takiej zasadzie. Pan poseł zaczął krzyczeć, że go biją, nie wiadomo, dlaczego. Stałem zdziwiony. Ale straż marszałkowska komu uwierzy? Raczej posłowi niż gościowi. Więc tak to się wszystko skończyło.

Jacek Kopczyński podsumował, że w jego ocenie "naprawdę do niczego nie doszło" i zaznaczył, iż nie żywi do nikogo pretensji, licząc, że temat z czasem przycichnie. Wspomniał również, że w jego opinii jeden z posłów ma skłonność do szukania rozgłosu. Prawdopodobnie miał na myśli wspomnianego już Dariusza Mateckiego, który przedstawił inny obraz wydarzeń.

Dariusz Matecki oskarżył Jacka Kopczyńskiego o pobicie w Sejmie

Polityk w swoim oświadczeniu na portalu X przekonywał, że tego feralnego dnia około godziny 22 wrócił z oświadczeń poselskich i poszedł do sejmowego baru zjeść kolację. Według jego relacji miał zostać zaczepiony przez agresywnego mężczyznę, który krzyczał wulgarnie o Zbigniewie Ziobrze i pytał, czy Matecki ma coś przeciwko. Poseł twierdził, że odpowiedział twierdząco, po czym miał zostać uderzony. Matecki identyfikował tę osobę jako Jacka Kopczyńskiego, zarzucając mu jednoznaczne, anty-PiS-owskie nastawienie.

Jacek Kopczyński podsumował sprawę stwierdzeniem, że nie ma do nikogo pretensji o zaistniałą sytuację i nie chciałby, by ktoś miał pretensje do niego. Dodał:

Wiem, że rzeczony pan poseł lubi szukać rozgłosu w różny sposób. (...) Może to się wszystko rozmyje? Mam nadzieję, bo mężczyźni inaczej załatwiają takie sprawy, a nie przez nie wiadomo co...

Jak zakończyła się cała sprawa? W maju br. prokuratura umorzyła postępowanie w sprawie incydentu. Decyzję uzasadniono brakiem interesu społecznego w kontynuowaniu ścigania z urzędu czynu o charakterze prywatnoskargowym. W argumentacji przedstawiono, że politycy w tamtym momencie nie wykonywali swoich obowiązków poselskich.

Jacek Kopczyński
Jacek Kopczyński © AKPA | Paweł Wrzecion
Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ