Batalia o alimenty Rutkowskiego na nieślubnego syna trwa. Będzie apelacja
Rozprawa w sprawie alimentów Krzysztofa Rutkowskiego na jego nieślubnego syna Aleksandra odbyła się 6 maja. Sąd nie zgodził się ani na ich podwyższenie, ani na ich obniżenie, choć Rutkowski wnioskował o zmniejszenie świadczenia z 3 tys. zł do 1 tys. zł. Ostatecznie alimenty pozostają na poziomie 3 tys. zł miesięcznie, ale matka chłopca zapowiada wniesienie apelacji.
Przypomnijmy: na początku matka Aleksandra, Natasha Zych, domagała się 30 tys. zł miesięcznie, argumentując, że dziecko powinno mieć dostęp do takich samych standardów jak Krzysztof Junior. Sąd uznał jednak tę kwotę za całkowicie nieadekwatną i utrzymał alimenty na poziomie 3 tys. zł. Zych nie zgadza się z decyzją sądu i zapowiada apelację.
Krzysztof Rutkowski spisał testament. Już wiele razy otarł się o śmierć:
Natasha Zych odwołuje się od decyzji sąd
Teraz sprawa ponownie trafi na wokandę, choć jeszcze nie wiadomo kiedy.
Na razie nie ma terminu rozprawy w sądzie apelacyjnym, trudno mi powiedzieć, kiedy się ona odbędzie — poinformowała "Fakt" adw. Iwona Kliś, pełnomocniczka Natashy Zych oraz małoletniego Aleksandra.
Krzysztof Rutkowski krytykuje żądania alimentacyjne
Krzysztof Rutkowski od początku podkreślał, że żądania matki są przesadzone.
15 tys. zł alimentów na dziecko to suma kompletnie oderwana od rzeczywistości. Już teraz płacę 3 tys. zł miesięcznie. Gdyby druga strona przeznaczała podobną kwotę, dziecko mogłoby żyć na bardzo dobrym poziomie — przekonywał w rozmowie z "Faktem".
Relacje między nastolatkiem a ojcem są więc napięte. Aleksander przyznał, że spotkanie z Krzysztofem w sali sądowej było dla niego stresujące. Rutkowski zaznacza natomiast, że jest gotowy na kontakt z synem — ale dopiero wtedy, gdy chłopak sam tego zechce.
Jeżeli chłopak będzie dorosły, zaznaczam, będzie dorosły, a nie ukończy 18 lat, bo nie zawsze 18 lat jest tą granicą dorosłości i dojrzałości, i będzie miał ochotę spotkać się czy porozmawiać, ja jestem absolutnie otwarty. Usiądziemy do stołu, porozmawiamy, ale bez obecności matki, która z alimentów robi sobie stałe źródło utrzymania — powiedział portalowi.