Andrzej Piaseczny o MINUSACH wielkiego domu. "To gorsze niż kopanie rowów"
Andrzej Piaseczny żyje w wielkiej posiadłości. Na swoim InstaStories podzielił się minusami korzystania z tak wielkiej przestrzeni. – Jest to praca gorsza niż kopanie rowów, więc proszę życzyć mi wszystkiego cudownego, tak jak ja państwu – pożalił się fanom 20 kwietnia.
Andrzej Piaseczny opuścił miasto przed wieloma laty. Obecnie żyje w słynnym, różowym domu na wsi w Górach Świętokrzyskich. Oczywiście nie mieszka tam samemu – towarzyszą mu mama oraz partner, którego prywatności bardzo pilnuje.
Andrzej "Piasek" Piaseczny o Karolu Nawrockim
ZOBACZ TEŻ: Fani wsparli Piaska i całą społeczność LGBT+! Muzyk pokazał, co dostał od nich na koncercie
Andrzej Piaseczny o minusach posiadania wielkiego domu
Andrzej Piaseczny prowadzi duży ogród, w co wkłada wiele wysiłku. Do tego dochodzi dbanie o porządek w garażu. – Każdą pracę, którą chce się dobrze wykonać, trzeba zacząć od przerwy. Ja tę przerwę dobrze wykorzystuję na to, by życzyć państwu miłego dnia. Czeka mnie dzisiaj sprzątanie garażu. A wiadomo, że jest to praca gorsza niż kopanie rowów, więc proszę życzyć mi wszystkiego cudownego, tak jak ja państwu – zrelacjonował jakiś czas temu słynny wokalista.
Dzień później, 21 kwietnia, Piasek zamieścił kolejną relację na InstaStories. Pochwalił się tym, że udało mu się już doprowadzić garaż do przyzwoitego stanu.
Wczoraj wiele osób łączyło się ze mną w bólu, więc chciałem pokazać, że zmiany są gruntowne. Naprawdę idzie całkiem nieźle. Szkoda, że jest tego tyle. Tak dużo. Ale to chyba każdy, kto sprzątał garaż, wie — przekazał.
Andrzej Piaseczny ceni sobie życie na wsi
Piasek chętnie opowiada mediom o swoim wiejskim życiu.
Mieszkam na wsi od 20 lat. Mam to szczęście, że nie jestem człowiekiem samotnym, moja relacja jest przyjemnym związkiem, który trwa od kilku lat i liczę na to, że to się uchowa. Mieszkam w małej społeczności, tam nie da się postawić muru, za którym nic nie widać. Chodzimy na zakupy, jesteśmy widoczni, mojego partnera się rozpoznaje i to nie wywołuje emocji – wyznał w podcaście tygodnika "Wprost".