Andrzej był wyśmiewany za plecami przez służbę. Dostał wulgarne przezwisko
Pałacowa służba nie ukrywa, że nie przepadała za byłym księciem Andrzejem, który był jednak ulubieńcem Elżbiety II. Ochrona rodziny królewskiej nadała mu nawet przezwisko, którego używali, gdy Andrzej nie słyszał. Okazuje się, że nie mieli hamulców i byli wulgarni.
W ostatnich doniesieniach na temat księcia Andrzeja pojawia się relacja Granta Harrolda, byłego kamerdynera króla Karola. Według Harrolda, książę Andrzej wykazywał zdecydowanie lekceważący stosunek wobec służby podczas wizyt w Szkocji. Pracownicy twierdzą, że Andrzej często krzyczał, jeśli jego żądania nie były natychmiastowo spełniane. Wspomnienia Colina Burgesa, byłego szambelana królowej, sugerują, że książę odnosił się do personelu w sposób bliski wojskowej dyscyplinie, wydając rozkazy, które miały być realizowane bez sprzeciwu.
Dlaczego świat uwielbia rodzinę królewską? Anna Senkara komentuje.
Były ochroniarz rodziny królewskiej wprost o księciu Andrzeju
Paul Page, były funkcjonariusz ochrony rodziny królewskiej, który pracował dla royalsów w latach 1998-2004, wyznał, że były książę Andrzej zasłużył sobie wśród ochrony na przezwisko, które go doskonale opisywało.
W programie "60 Minutes" były ochroniarz wyznał, że Andrzej miał swój oficjalny pseudonim, jednak gdy nie było szans na to, żeby usłyszał, nazywano go zupełnie inaczej.
Jego oficjalny kryptonim, gdy miał pojawić się w pałacu, brzmiał Purple 4-1. Miał jednak także przezwisko, ale jest ono trochę zbyt nieprzyzwoite, by je powtórzyć. Nie będziecie mogli tego wyemitować. — Po chwili wahania Page wyznał, jak mówiono na Andrzeja. — "Poje*****c".
CZYTAJ TAKŻE: Księżniczka Eugenia widziana pierwszy raz po aresztowaniu ojca. Chciał być INCOGNITO, paparazzi nie odpuścili
Były ochroniarz wyjaśnia, skąd wzięło się przezwisko Andrzeja
Mężczyzna nie poprzestał na wyjawieniu tego przezwiska, ale wyjaśnił, dlaczego pracownicy Pałacu tak niepochlebnie wyrażali się o jednym z członków rodziny królewskiej.
Najprościej mówiąc, denerwował każdego, kogo spotkał. Był najbardziej nielubianym członkiem rodziny królewskiej w czasie, gdy tam pracowałem. Był po prostu nieuprzejmy i arogancki, a jego poczucie uprzywilejowania zapierało dech w piersiach - powiedział.
CZYTAJ TAKŻE: Tak zachowuje się po wyjściu z aresztu. Były książę Andrzej "tylko narzeka". "Brat jeszcze z nim nie skończył"