Znana w środowisku warszawskich kloszardów - Księżniczka Bezdomnych nadal opłakuje swojego dobrodzieja. Do śmierci artysty mieszkała w śmietniku na przeciwko okien jego warszawskiego mieszkania przy ulicy Joteyki. Zbigniew Wodecki kiedy wyjeżdżał w dłuższe trasy koncertowe zostawiał dozorcy pieniądze na jedzenie dla Moniki, a kiedy był na miejscu, zawsze dawał jej do ręki gotówkę.
Sąsiadka mile wspomina piosenkarza.
Wodecki kochał ludzi, bez znaczenia na ich status społeczny. Jedną ze swoich ubogich sąsiadek obdarowywał kwiatami, które dostawał podczas koncertów.
Zbigniew Wodecki bez zastanowienia rozdawał bezdomnym swoje pieniądze.
Zbigniew Wodecki miał niezwykły gest. Kiedyś w barze mlecznym w Lublinie bezinteresownie wykupił bezdomnej zaniedbanej kobiecie obiady na cały rok. Innym razem, gdy zobaczył w telewizji reportaż o chorym chłopcu, natychmiast przelał brakujące 30 tysięcy złotych anonimowo.
30 maja, podczas pogrzebu piosenkarza w Krakowie, w kościele pojawiła się cała brygada krakowskich kloszardów. Wśród nich był pan Włodek, stały bywalec ulicy, na której znajdowała się kamienica z mieszkaniem artysty.
Córka Zbigniewa Wodeckiego za pośrednictwem fundacji, również pragnie pomagać najbardziej potrzebującym.