Zmarłych artystów uczczono w Opolu już pierwszego dnia festiwalu — wtedy Anna Maria Jopek wykonała poruszające "Na całych jeziorach Ty" dla Magdy Umer. To jednak nie był koniec wspomnień, bo artystce poświęcono także specjalny niedzielny koncert. Wystąpiła na nim Natalia Szroeder, która zaśpiewała z Kubą Badachem "W żółtych płomieniach liści". A jak wyglądała? Trudno było od niej oderwać wzrok.
Doda ostro o Skolimie. Czy wystąpiłaby z nim na jednej scenie?
Natalia Szroeder błyszczy w ciekawej stylówce w Opolu
Natalia postawiła na spektakularną, eteryczną kreację w odcieniu czystej bieli. "Suknia" (a właściwie coś na jej kształt, gdyż był to komplet złożony ze stanika, gorsetu i szortów) była długa, półprzezroczysta, z misternymi aplikacjami i kwiatowymi zdobieniami, które pięknie łapały światło sceny.
Góra była dopracowana w każdym detalu, a transparentne elementy dodawały lekkości i nowoczesności. Rozkloszowany dół miękko układał się przy każdym ruch. Całość dawała efekt delikatności, ale jednocześnie scenicznej mocy — idealny balans na tak emocjonalny koncert. W duecie z Kubą Badachem wyglądała niezwykle elegancko!
ZOBACZ TAKŻE: Opole 2026. Gwiazdy zadały szyku na scenie. Woźniak-Starak w bieli, Szemplińska na czarno... (ZDJĘCIA)
Magda Umer upamiętniona w koncercie "Kiedy mnie już nie będzie
Koncert "Kiedy mnie już nie będzie…" był hołdem dla Magdy Umer — jednej z najważniejszych postaci polskiej piosenki literackiej. Umer była wokalistką, reżyserką, scenarzystką i mistrzynią interpretacji tekstów Agnieszki Osieckiej, Jeremiego Przybory i Wojciecha Młynarskiego. Zmarła w grudniu 2025 roku, pozostawiając po sobie ogromny dorobek i pokolenia artystów wychowanych na jej wrażliwości.
Na scenie pojawiła się imponująca lista wykonawców: Alicja Szemplińska, Natalia Szroeder, Kuba Badach, Igor Herbut, Maciej Zakościelny, Hanna Śleszyńska, Zbigniew Zamachowski, Maciej Musiałowski, Łukasz Zagrobelny, Katarzyna Żak, Piotr Polk, Katarzyna Dąbrowska, Ewa Błaszczyk, Adam Nowak, Olga Bończyk, Dorota Miśkiewicz i Wiktor Zborowski. Artyści wykonywali utwory Umer i Osieckiej w nowych aranżacjach, a cały wieczór miał charakter wzruszającego pożegnania.