Ada Szulc była jedną z pierwszych gwiazd programu "X Factor". Dziś ma normalną pracę
Lata temu Ada Szulc dotarła do ścisłego finału programu "X Factor". Eksperci wróżyli jej wielką, komercyjną karierę. Choć początki wyglądały obiecująco, z czasem młoda wokalistka zniknęła z pierwszych stron gazet i blasku fleszy. Ostatecznie porzuciła show-biznes i dziś ma... normalną pracę.
Ada Szulc zdobyła ogromną popularność w 2011 r., biorąc udział w pierwszej edycji polskiego programu "X Factor". Już na etapie castingów zachwyciła jury – Kubę Wojewódzkiego, Maję Sablewską i Czesława Mozila – świetnym wykonaniem utworu "The Show Must Go On" zespołu Queen. Młoda wokalistka trafiła do grupy najmłodszych uczestników, nad którymi pieczę sprawował Wojewódzki. Wraz z nią w tej samej drużynie znajdował się m.in. Michał Szpak. Ada szła przez program jak burza i dotarła aż do ścisłego finału, w którym zajęła trzecie miejsce. Wyprzedzili ją jedynie Gienek Loska, który wygrał pierwszą edycję oraz wspomniany Szpak.
Tamara Gonzales Perea o ekologicznym ogródku. Wspomina pracę w telewizji
Ada Szulc pracuje w branży IT i dalej śpiewa
Po rezygnacji z kariery w mediach, wokalistka odnalazła stabilizację w zupełnie innej dziedzinie – branży IT. Ada Szulc związała się z firmą technologiczną tworzącą aplikacje mobilne dla sektora bankowego, gdzie podjęła pracę przy rekrutacji programistów. Dzięki ustabilizowaniu życia zawodowego z dala od kamer, artystka po latach nabrała dystansu i postanowiła wrócić do muzyki – tym razem jednak wyłącznie na własnych zasadach. W 2022 r. wypuściła nowy materiał muzyczny, a rok później, latem 2023 r., przypomniała o sobie szerszej widowni telewizyjnej, występując na scenie koncertu "Debiuty" podczas 60. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu.
"X Factor" i początek rozpoznawalności Ady Szulc
Zanim Szulc poszła do normalnej pracy, wszystko wskazywało na to, że zrobi ona wielką komercyjną karierę. Jej solowy debiutancki singiel "Big Love" promował znany polski film o tym samym tytule. Z czasem jednak zaczęła doświadczać ciemniejszych stron branży rozrywkowej. Jak sama przyznała, nie była do końca przygotowana na błyskawiczną popularność i brutalne realia show-biznesu. Wiele jej z pozoru obiecujących projektów kończyło się fiaskiem i trudno było artystce wypłynąć na szerokie wody. Momentem, który dodatkowo zweryfikował jej priorytety, był wypadek w 2014 r. (została potrącona przez samochód, gdy uciekała przed agresywnym psem). Wówczas postanowiła wycofać się z blasku fleszy.
Byłam naiwna, bo wydawało mi się, że te propozycje, które dostaję, będą zrealizowane. Wiele się kończyło gdzieś w połowie prac. To był jeden zawód, trzeci, czwarty, aż w końcu się uzbrajasz w taką grubą skórę - powiedziała Ada Szulc w rozmowie z kanałem TVR.