Ewa Makówka dzieli internet. Kim jest influencerka, będąca na ustach całej Polski?
Ewa Makówka to dziś postać, o której mówi cały internet. 30-letnia youtuberka, która kojarzona jest jako "prosta dziewczyna z sąsiedztwa", w niedzielę ukończyła połówkę Ironmana w Warszawie. Gratulacje sypią się z każdej strony, choć mało kto wierzył, że naprawdę to zrobi. Kim właściwie jest influencerka i dlaczego ma tyle samo fanów, co hejterów?
Ewa Makówka od kilku lat nagrywa na YouTube, ale głośno zrobiło się o niej dopiero w 2025 r. Na swoim kanale — dziś obserwowanym przez 113 tys. subskrybentów — pokazuje codzienne życie: śpiewa z tatą, pielęgnuje ogródek z mamą, pokazuje psy, sprzątanie domu, gotowanie, zakupy i rodzinne momenty. Poza YouTube’em prowadzi też TikToka (ponad 213 tys. obserwujących) i Instagrama. Wielu widzów uwielbia jej treści, gdyż są dla nich miłą odmianą po pełnych przepychu w filmach takich celebrytów, jak Wersow czy Andziaks.
Gwiazdy o influencerach. Jak ich oceniają? "Kiedyś się z tego śmiałem"
Ewa Makówka buduje markę w social mediach
Po boomie na popularność Makówka zaczęła pojawiać się w telewizji i na eventach. Brylowała na ściance "Tańca z gwiazdami" i "Mam talent!", udzieliła wywiadu w śniadaniówce, nagrywała materiały z Bagim, a marki zaczęły zapraszać ją do pierwszych współprac i filmów reklamowych.
Stawiająca pierwsze kroki w dużym show-biznesie youtuberka niedawno kupiła nowe auto z salonu, czym pochwaliła się w jednym z vlogów. Chodzi na premiery filmów, może pozwolić sobie na drogi sprzęt sportowy i choć internauci żartują, że jest "bezrobotna", jej aktywność w sieci najwyraźniej pozwala jej żyć "na poziomie". Skąd więc tyle niechęci?
Ewa Makówka ma na koncie sporą ilość dram, które rzucają cień na jej wizerunek. Najgłośniejszą aferą, znaną przez wszystkich "wyjadaczy youtube'owych" była drama o świąteczne kubeczki. Makówka nagrała vloga, w którym oburzyła się, że dostała kawę w zwykłym kubku zamiast świątecznego. Poprosiła o wymianę, co wywołało falę krytyki — internauci zarzucali jej marnowanie napoju i robienie problemu o zwykły kubek. To jednak nie koniec.
Ewa Makówka w centrum afer
Innym internetowym skandalem było wideo, w którym Makówka zaśpiewała piosenkę "Grażka" zespołu Domowe Melodie. Wystąpiła przed grupą dzieci i wykonała utwór jak zwykłą, lekką piosenkę, mimo że jej tekst dotyczy aborcji. Nagranie natychmiast stało się viralem, a internauci do dziś wyciągają jej ten występ jako przykład braku wyczucia.
Jeszcze inną, wyjątkowo drażliwą dla internautów kwestią była sprawa zbiórek, które Makówka organizowała. Zarzucano jej, że pieniądze przeznaczone na schronisko nie trafiły na karmę, tylko że influencerka miała kupić sobie… ubrania i iPhone’a 15. Ona sama zapewniała, że do takiej sytuacji nie doszło, jednak nie przedstawiła żadnych dowodów, co tylko podsyciło podejrzenia.
Wielu widzów było przekonanych, że Ewa nie ukończy niedzielnego Ironmana — traktowali to jako kolejny projekt, który "porzuci po tygodniu". Wcześniej obiecywała przecież, że zda maturę i wyprowadzi się do Warszawy, ale nic z tych planów nie wyszło, co tylko utrwaliło wizerunek osoby o słomianym zapale. Tym razem jednak Makówka utarła im nosa.