Hanna Lis przyznaje się do zdrady? Dyskusja na Instagramie przybrała nieoczekiwany obrót!
Przebój, który dobrze znamy: Hanna Lis udziela wywiadu, postuje w sieciach społecznościowych, a internautki przechodzą do ofensywy, przypominając dziennikarce, że rozbiła związek przyjaciółki. Temat powraca jak bumerang i nie ma już chyba nikogo, kto nie słyszałby plotek o Kindze Rusin, Lisie i "tej trzeciej", która wszystko zniszczyła.
Sama zainteresowana podkreśla, że ma już dość rozgrzebywania przeszłości, a ostatnio w jednej z internetowych dyskusji powiedziała nawet, że Kinga "nigdy nie była jej prawdziwą przyjaciółką".
Internautki nie potrafią odpuścić dziennikarce
Co tym razem wywołało burzę? Ano, to samo co zwykle. Hanna pochwaliła się na Instagramie zdjęciem, które zrobiono gdy była jeszcze małą dziewczynką - na zdjęciu widzimy papieża Jana Pawła II, co samo w sobie nie ma nic wspólnego z jej małżeństwem, rozwodem Rusin i całym tym ambarasem. Niestety, w tym wypadku zasada "uderz w stół, a nożyce się odezwą" zadziałała jak złoto: nawet pod tym zdjęciem internautki postanowiły przypomnieć, że dziennikarka rozbiła poprzednie małżeństwo swojego partnera.
Któraś z nich pokusiła się nawet o nazwanie Hanny "synonimem zdrady":
"Żadna przyjaciółka", ha ha ha. Dobre, Hanno Lis. Zawsze pani będzie synonimem zdrady i to najgorszego pokroju, bo zdrada przyjaźni jest najgorsza. A, fe - napisała w komentarzu.
Odpowiedź Hanny wzbudziła spore zamieszanie, bo gwiazda zdaje się... częściowo przyznawać kobiecie rację:
Zgadzam się: zdrada przyjaźni jest najgorsza. Pozdrawiam serdecznie. - odpisała dziennikarka.
Sposób, w jaki dziennikarka odpowiedziała można rozumieć dwojako, można również doszukiwać się w tym zdaniu drugiego dna, jakiejś zakrzepłej z czasem goryczy. Nikt tak naprawdę nie wie, co dokładnie wydarzyło się pomiędzy telewizyjnym trio, a wieszanie psów na Lis niektórym wyraźnie już obrzydło:
Po pierwsze, do tanga trzeba dwojga i jakoś przez lata nikt się pana Tomka nie czepia, a po drugie, po tylu latach hejtu dalibyście już pani Lis spokój, myślę że wysokość ceny, jaką zapłaciła, zna tylko pani Hania - wtrąciła w końcu jedna z fanek Hanny.
Jak myślicie? Czy rozgrzebywanie tej sprawy w nieskończoność ma sens?