Monarchini nie przepada za poufałościami. Nic więc dziwnego, że największym faux pas, jakie można popełnić w jej obecności jest próba uściskania królowej czy trzymanie jej dłoni dłużej niż to konieczne. Jest to zresztą zupełnie zrozumiałe w odniesieniu do osób obcych – królowa udowodniła jednak, że wobec najbliższych również wcale nie jest wylewna.
Podczas specjalnego koncertu zorganizowanego z okazji urodzin, książę Karol postanowił błysnąć kilkoma miłymi słowami i wstąpiwszy na scenę, podczas swojej przemowy nazwał królową "mamusią". Jej reakcja błyskawicznie obiegła wszystkie media. Królowa przewróciła oczami w sposób, który wyraźnie sugerował co sądzi o takich "odzywkach", a jej mina była pełna pobłażliwej dezaprobaty, złagodzonej uśmiechem.
Rodzina pojawiła się na scenie by zamknąć niesamowity wieczór, podczas którego wystąpili między innymi Sting, Kylie Minogue czy Tom Jones.
Myślicie, że najsłynniejsza kobieta na świecie na co dzień również jest taka zdystansowana czy zwyczajnie nie lubi spoufalania się w obecności innych?