Joanna Górska pierwszy raz tak szczerze opowiedziała o swojej heroicznej walce z rakiem: "Świat mi się zawalił"
Choroba Joanny Górskiej wstrząsnęła fanami i show-biznesem. Znana i lubiana dziennikarka Polsatu w ostatnich miesiącach przeszła prawdziwe piekło i choć wyszła z niego obronną ręką po długiej, męczącej fizycznie i psychicznie walce, wciąż nawiedza ją widmo dnia, w którym całe jej życie przewróciło się do góry nogami. Kilka dni temu pochwaliła się fanom, że wszystkie komórki rakowe zniknęły z jej organizmu i ma nadzieję, że już nie wrócą – spotkało się to z ogromnym entuzjazmem, a gwiazdę natychmiast zalała fala gratulacji. Jak było na początku jej drogi?
W rozmowie z Vivą! Górska wyjawiła, że dzień w którym usłyszała diagnozę był najgorszym dniem w jej życiu:
Rozpłakałam się tak jak nigdy w życiu wcześniej nie płakałam. Świat mi się zawalił po prostu. Skuliłam się w samochodzie, jak małe zwierzątko, a łzy leciały mi bez przerwy. To był deszczowy dzień, straszna ulewa, więc nikt nie zauważył, że jakaś kobieta w samochodzie zalewa się łzami. I to był ten jeden jedyny raz, kiedy pozwoliłam sobie na taki wielki płacz - wyznała
Co skłoniło ją do podjęcia morderczej walki z chorobą? Okazuje się, że największym wsparciem i siłą był dla niej syn:
Najbardziej bałam się o moje dziecko, modląc się, aby je zdążyć wychować. Modliłam się, żeby dożyć do jego pełnoletności a może trochę dłużej, poznać jego żonę, doczekać się wnuków. Gdy dopada nas taka choroba, u kobiety, matki zwykle pierwsza myśl - co będzie z moim dzieckiem i druga: muszę walczyć, muszę leczyć się dla mojego syna - wyjawiła Joanna
Najgorzej wspomina chemioterapię, którą znosiła wyjątkowo źle:
Nie można się do niej przygotować, bo za każdym razem organizm przyjmuje ją inaczej. A w dodatku zaczynają wypadać włosy, nasz wygląd się zmienia, no i ten ból, który niełatwo wytrzymać. Po chemii nie mogłam chodzić, byłam noszona nawet do toalety - zdradziła dziennikarka
Dobrze, że teraz jest już zdrowa i może cieszyć się życiem z najbliższymi. Oby już tak zostało.