Tomasz Kot uczył się w SEMINARIUM DUCHOWNYM i chciał być zakonnikiem. Teraz odcina się od Kościoła!
Tomasz Kot w przeszłości pobierał naukę w Niższym Seminarium Duchownym w Legnicy. W jednym z wywiadów wspomniał ten czas. Jak się okazuje, aktor dziś jest daleko od Kościoła katolickiego. – Jeśli przyjąć, że cała Polska jedzie w pociągu, to wydaje się, że polski kler wysiadł z tego pociągu ze dwie dekady temu i nie zauważył, że on już dawno odjechał – powiedział w wywiadzie, który udzielił magazynowi "Newsweek".
21 kwietnia Tomasz Kot obchodzi swoje 49. urodziny. Aktor wiele razy mówił na temat swojego podejścia do wiary. Kiedyś był bardzo blisko Kościoła katolickiego.
Tomasz Kot myślał o tym, żeby wstąpić do zakonu
Tomasz Kot pochodzi z mocno pobożnej, katolickiej rodziny. W dzieciństwie był ministrantem. Potem przez pół roku chodził do Niższego Seminarium Duchownego w Legnicy, które funkcjonowało przy zakonie franciszkanów.
Rano pobudka, gimnastyka, potem msza i szkoła. Do domu mogłem pójść raz w tygodniu. Można było zostać wyrzuconym za absolutne drobiazgi. I wyrzucano masowo – wspominał dla "Newsweeka".
Finalnie Tomasz Kot dobrowolnie opuścił mury seminarium, co nie znaczy, że zrezygnował z wiary. Jeszcze długo deklarował się jako katolik – aż do czasu, gdy został ojcem Blanki. Jego córka przyszła na świat w 2007 roku.
Tomasz Kot odcina się od Kościoła katolickiego
Gwiazdor w rozmowie z Małgorzatą Czop z TVN wyznał, że nie czuje się już członkiem żadnego związku wyznaniowego. – Gdzieś w pełni i świadomie dokonałem odejścia, ale z drugiej strony też nie mam tak, że nie ma nic. Zakładam, że jesteśmy na jakimś kolejnym etapie. (...) My wielu rzeczy jeszcze nie wiemy – powiedział.
Tomasz zasugerował, że rozwój nauki pozwoli nam się dowiedzieć więcej na temat życia. – Za 100 lat będziemy strasznymi prymitywami dla tych ludzi, oni będą wiedzieli coś znacznie więcej – ocenił w toku tej samej rozmowy.
Równie szczery Tomasz Kot był w wywiadzie dla magazynu "Newsweek", w trakcie którego otwarcie skrytykował duchownych katolickich:
Jeśli przyjąć, że cała Polska jedzie w pociągu, to wydaje się, że polski kler wysiadł z tego pociągu ze dwie dekady temu i nie zauważył, że on już dawno odjechał.