Jak donosi The Telegraph, Tomasz miał szansę na rolę czarnego charakteru w 25, jubileuszowej części przygód o najlepszym szpiegu Jej Królewskiej Mości. Zdjęcia do nowej części Jamesa Bonda rozpoczną się za trzy miesiące, a premierę ustalono na listopad 2019. Tabloid twierdzi, że Kot starał się o rolę głównego antagonisty, a reżyser - Danny Boyle - był nim zachwycony. Niestety, zachwytu nie podzieliła produkcja i... Daniel Craig.
Jak się okazuje, to właśnie odtwórca tytułowej roli, bożyszcze kobiet i jeden z najlepiej opłacanych aktorów na świecie nie zgodził się na zatrudnienie Polaka w nowej produkcji, w której oryginalnie w ogóle miał nie występować. Craig od dawna mówił, że rezygnuje z roli Bonda, bo warunki pracy na planie i wymagania stawiane przez produkcję przerastają jego możliwości fizyczne. Producentom udało się go ubłagać, by po raz ostatni wcielił się w przystojnego, charyzmatycznego szpiega jedynie cudem. I wysokim czekiem.
Daniel ma ogromny wpływ na casting. Żadna "dziewczyna Bonda" nie została zatrudniona bez jego aprobaty. Nic dziwnego, że zablokowanie Kota przyszło mu z taką łatwością. Problem polega na tym, że dzięki temu produkcja została bez czarnego charakteru i... reżysera, który dosłownie rzucił robotę i zrezygnował z projektu.
Myślicie, że Kot nadawałby się do roli antagonisty w nowym filmie o Bondzie?