Tomasz Karolak nie popisał się na ulicy. Zostawił Audi na ścieżce rowerowej i poszedł na KEBABA
Tomasz Karolak, gwiazdor "Rodzinki.pl" i niespełniony tancerz z "Tańca z gwiazdami", znowu się nie popisał, jeśli chodzi o znajomość przepisów drogowych. Aktor po raz kolejny udowodnił, że parkowanie to jego pięta achillesowa. Sytuacja mogła skończyć się srogą grzywną.
Karolak został przyłapany na Saskiej Kępie, gdzie swoje duże Audi zaparkował na środku ścieżki rowerowej i niemal na przejściu dla pieszych. Auto stało tak, jakby przepisy nie obowiązywały go w ogóle — zero dystansu od pasów, zero myślenia o rowerzystach.
ZOBACZ TAKŻE: Karolak w reklamie piwa. Jest oświadczenie browaru
Tomasz Karolak o relacjach z córką i z synem. "Im się to na pewno jeszcze zmieni"
Tomasz Karolak utrudnia przejazd rowerzystom
Według świadka, który rozmawiał z "Super Expressem", "nie było go około 40 minut", bo spokojnie poszedł po kebaba i wrócił dopiero po dłuższej chwili. Za takie parkowanie grożą mu mandaty od 100 do 300 zł za każde z wykroczeń oraz łącznie sześć punktów karnych (pięć za parkowanie przy przejściu, jeden za ścieżkę rowerową).
Choć biorąc pod uwagę jego zarobki, to tylko drobne (bo według dostępnych szacunków Karolak zarabia około miliona złotych rocznie), Tomasz Karolak sam przyznaje, że finansowo wcale nie ma lekko.
Cały czas muszę kombinować, żeby nie zabrakło na dzieci, na leasingi. No bo mam też przecież samochodowe leasingi. To nie jest tak, że leżę do góry kołami — mówił w 2023 roku w rozmowie z Money.pl.
Może więc warto byłoby rozważyć mniej kosztowne manewry.
Tomasz Karolak powtarza drogowe wybryki w Warszawie
To nie jest pierwszy raz, gdy Tomasz Karolak zaliczył drogowy "wyskok". Dwa lata temu paparazzi przyłapali go, gdy podjechał swoim Land Roverem wartym około 400 tys. zł do punktu ksero i zaparkował na miejscu niedozwolonym, kompletnie ignorując oznaczenia. Wtedy również tłumaczył się po fakcie, że "to tylko na chwilę", ale zdjęcia mówiły same za siebie. Sytuacja odbiła się szerokim echem w mediach, bo aktor znów pokazał, że przepisy drogowe traktuje wyjątkowo wybiórczo.
Wcześniej zdarzyło mu się zastawić bramę wjazdową — i to dwukrotnie w ciągu zaledwie kilku lat. Na miejscu wisiał wielki znak "ZAKAZ ZASTAWIANIA", ale Karolak najwyraźniej uznał, że go nie dotyczy. Mieszkańcy byli wściekli, bo nie mogli wyjechać z posesji, a straż miejska musiała interweniować. Wszystko wskazuje na to, że aktor ma wyjątkowo luźne podejście do parkowania — niezależnie od miejsca, czasu i konsekwencji.