Łzy w oczach i łamiący się głos. Smutny Kuba Błaszczykowski na konferencji: "Jesteśmy rozgoryczeni" [WIDEO]
Mundial 2018 dziś dobiegnie dla nas końca. O 16:00 Biało-Czerwoni po raz ostatni wejdą na murawę sygnowaną logo Mistrzostw Świata, by rozegrać ostatni mecz, ten najważniejszy – o honor. Po przegranej z Senegalem i miażdżącej porażce w meczu z Kolumbią nie pozostaje nam nic innego niż walczyć o zachowanie resztek godności i wyciągnięcie wniosków z tej trudnej lekcji. Fani z niecierpliwością wyczekują informacji o składzie. Czy Jakub Błaszczykowski zagra w tym meczu?
Widzieliśmy go na meczu z Senegalem – 45 minut na boisku podczas pierwszej połowy meczu to wszystko, co dostał. A pracował na to bardzo ciężko. Przed Mundialem, by wrócić do formy po kontuzji, niemal ścigał się z czasem. Ból, który mu dokuczał, czasem nie pozwalał piłkarzowi podnieść się z łóżka. Gdy piłkarze pojawili się na konferencji w Wołgogradzie, wyglądał jakby zaraz miał się rozpłakać. Kibicom pękały serca, gdy mówił o przegranych marzeniach:
Wiem, że jak nie ma wyników, to zaczynają się problemy i ukazują się nieprawdziwe informacje. Nie mamy dzisiaj żadnych argumentów, bo nie osiągnęliśmy celu, jakim był dobry występ na mistrzostwach świata. Nie jest nam z tym łatwo, nasze marzenia też zostały zaprzepaszczone. Trochę lat jestem już w kadrze, wiele rzeczy widziałem i mogę powiedzieć, że w ostatnim okresie atmosfera się nie zmieniła. Jedyne, co się zmieniło, to wyniki. To przykre, ale taka jest prawda. Musimy być odporni na to wszystko. Musimy żyć i walczyć dalej. (...) Jesteśmy rozgoryczeni, ale od czasu do czasu warto też wspomnieć te lepsze momenty. Dziękuję za doping – powiedział wzruszony Kuba.
Nie wiadomo jeszcze, czy Błaszczykowski wyjdzie na boisko, czy nie, czy dana mu będzie kolejna szansa. Tego dowiemy się za niecałe dwie godziny, w meczu, który dla Polaków będzie meczem o wszystko. Już nie o wyjście z grupy, nie o chwałę, ale o honor. O honor i odzyskanie zaufania fanów, którzy od kilku dni wylewają na kadrę wiadro pomyj w social mediach.
Miejmy nadzieję, że nie dadzą im powodu do jeszcze większej krytyki. W końcu nie przegrali – to nie porażka, to lekcja.