NewsyWidzieli śmierć księżnej Diany i dopiero niedawno ujawnili nieznane fakty? Mówią o tajemniczych samochodach

Widzieli śmierć księżnej Diany i dopiero niedawno ujawnili nieznane fakty? Mówią o tajemniczych samochodach

Ksieżna Diana i król Karol (fot. GettyImages)
Ksieżna Diana i król Karol (fot. GettyImages)
Tila Nowak

31.08.2023 07:05, aktual.: 31.08.2023 08:01

Księżna Diana zginęła w wypadku samochodowym 26 lat temu. Ten feralny dzień zapadnie w pamięć wszystkim Brytyjczykom. Cały świat śledził jej ostatnią drogę, a rodzina królewska pogrążyła się w żałobie na długie lata. W ciągu dwóch dekad pojawiały się niezliczone teorie spiskowe o rzekomych zabójcach, wybuchach i o tym, że to fotoreporterzy spowodowali tragiczny w skutkach wypadek.

Śmierć Diany. Dziwna teoria spiskowa

Robin i Jack Firestone są świetnym przykładem – święcie przekonani, że śmierć księżnej nie była wcale wypadkiem. Świadkowie mieli przejeżdżać tunelem Pont de'l'Ama w stronę swojego hotelu chwilę po tragicznym zdarzeniu. Firestonowie wspominają, że ich uwagę pociągnęły "dziwnie zaparkowane samochody". Dopiero następnego ranka, gdy informacje zostały ogłoszone przez rodzinę królewską, miało do nich dotrzeć, że byli świadkami niesamowitego wydarzenia – przecież o wypadku mówił cały świat. Mercedes, którym jechała Diana, jej kochanek Dodi Al-Fayed oraz będący pod wpływem narkotyków kierowca, został doszczętnie zniszczony.

Firestonowie udali się na posterunek w celu złożenia wyjaśnień w tak ważnej sprawie, ale policja odprawiła ich z kwitkiem, sugerując, że mają odpowiednią ilość świadków, którzy widzieli wypadek.

Ogłupieliśmy. Zginęła najsłynniejsza kobieta na świecie, a oni stwierdzili, że nie będą rozmawiać ze świadkami – dodaje Firestone.

Podobno ojciec Fayeda miał skontaktować się z nimi, aby posłuchać wersji wydarzeń, skrywanej przez lata. Robin Firestone przyznał, że nikt nie brał na poważnie wypowiadanych przez niego słów.

Tymczasem sprawa już dawno została wyjaśniona, a oskarżenia wobec fotografów jadących za autem Diany zostały rozwiane razem z badaniami krwi kierowcy. Firestonowie dalej jednak opowiadają w mediach swoją wersję wydarzeń. Nic więc dziwnego, że po upływie tylu lat ludzie mogą nie traktować ich poważnie...

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Zobacz także