Jak widać Robert nie należy do ojców biernych i do swojej roli w życiu małej Oliwii podchodzi bardzo, bardzo poważnie. Po takim szkoleniu na pewno nie straszne będą mu pieluchy, smoczki i kąpiele. To naprawdę godna podziwu i pochwały postawa, bo przekonanie, że szkoły rodzenia są "niemęskie" wciąż jest bardzo silnie zakorzenione w społeczeństwie.
Panowie, nie ma nic niemęskiego w ojcu, który się stara! Gratulujemy.