Niestety napastnik musiał opuścić boisko dwie minuty przed ostatnim gwizdkiem. I wcale nie chodziło o poród Anny Lewandowskiej, bo trenerka kibicowała mężowi z trybun, a do porodu jeszcze trochę czasu. Niestety, Robert został kontuzjowany.
Po skończonym meczu jednak nie to najbardziej interesowało dziennikarzy. Jeden z nich zapytał, czym się bardziej stresuje, czy rozgrywkami, czy zbliżającym się rozwiązaniem ciąży.
Kolejne pytanie dotyczyło również jego żony i jej samopoczucia.
Kiedy jednak został zapytany o to, czy jeszcze mieszczą się w ich domu sprzęty dziecięce piłkarz nie wytrzymał i zapytał dziennikarza:
Reporter nie odpuszczał.
Robert postanowił jednak zakończyć rozmowę dość dosadnie.
Myślicie, że pytania do Lewandowskiego rzeczywiście był zbyt nachalne?