Mąż umarł właściwie nagle, bo przeszedł operację, wyszedł do domu, ale dwa dni później już nie żył. Serce było zbyt obciążone. Zmarł w nocy, bo tak było mu widać pisanie. Robert bardzo przeżył śmierć ojca. To było dla niego bardzo trudne. Zabrakło rozmów z tatą, jego wskazówek i wymagań, bo mój mąż był bardzo wymagający wobec siebie i innych, ale też i w niektórych sytuacjach ujawniał duszę komika. W towarzystwie nikt się z nim nie nudził. Robert też jest silny. Między rodzicami i dziećmi musi być chemia, jak we wszystkim. My się rozumiemy bez słów. Roberta nie trzeba pocieszać. To on nieraz mnie pociesza, a nie odwrotnie. Jest naprawdę mocny psychicznie, może dlatego, że życie dało mu w kość
Trudno sobie wyobrazić co działo się wtedy w głowie nastoletniego chłopca, któremu nagle cały świat zrzucił swój ciężar na barki. Nic więc dziwnego, że Robert nawet po tylu latach nie potrafi swobodnie opowiadać o tamtym okresie. W rozmowie z Olivierem Janiakiem dla specjalnego wywiadu Elle Man wspomniał przelotnie o tym, co wtedy czuł i o tym jak zmotywowało go to do działania:
Byłem zamknięty na świat, ciężko było coś ze mnie wydobyć. Myślałem, że wszystko muszę załatwić sam.Dziś wiem, że tak nie jest, że wiele rozwiązuje rozmowa. Po to mam przyjaciół. Sporo się nauczyłem. Jak się nie bać, jak nie mieć kompleksów. Tylko ja wiem, ile murów musiałem przeskoczyć. Chciałem udowodnić, że Polak potrafi grać na światowym poziomie i osiągnąć rzeczy, o które nawet nas nie podejrzewają
Determinacja zaprowadziła go na sam szczyt, ale wciąż honoruje zasady wpajane mu przez ojca.