Przerażony Robert Janowski opowiedział w telewizji o ataku na żonę. Psychofanka zgotowała im piekło. Jej słowa przed kamerami są jak żywcem wyciągnięte z horroru
Rober Janowski przed laty stawiał pierwsze kroki w show-biznesie jako rockowy muzyk. Z czasem wsiąknął w pracę w telewizji. Mogliśmy oglądać go w Kawie czy herbacie?, Pytaniu na śniadanie i Jakiej to melodii?. W tym ostatnim programie występował do 2018 roku. W 2013 roku poślubił Monikę Głodek, z którą raz na jakiś czas pokazuje się na czerwonym dywanie.
Niestety Robert ma spory problem, o którym postanowił opowiedzieć w programie Polsatu, Państwo w państwie.
Robert Janowski prosi o pomoc w Polsacie
4 grudnia dziennikarz i jego żona wystąpili w interwencyjnym formacie. Opowiedzieli o kobiecie, która od lat ich prześladuje. Ubzdurała sobie, że Robert jej w niej zakochany, przez co nachodzi małżonków i im grozi.
Bardzo często jest cała owinięta w jakieś chusty. Ma tylko widoczne oczy. Ja nie wiem, co ona ma pod kocem czy chustą. Nie wiem, czy ona mnie czymś nie obleje, czy nie dźgnie nożem. Najnormalniej w świecie się boję, bo wszystko się może wydarzyć – powiedziała Monika.
Doszło nawet do bezpośredniego ataku na małżonkę Roberta.
Raz chciała rowerem rozpędzonym przejechać moją żonę – wyjawił dziennikarz.
Reporterce programu udało się nawiązać kontakt ze stalkerką, jednak ta nic sobie nie robi z powagi sytuacji.
To jest moja sprawa. Kto powiedział, że ja tam byłam? Ciekawy temat. Mam swoje powody. (...) Całymi dniami się śmieję. Mam ubaw po pachy. Nie muszę się do niczego przyznawać – mówiła kobieta.
Robert nie kryje, że jest śmiertelnie przerażony i prosił o pomoc w powstrzymaniu swojej oprawczyni. Jak przekonuje, państwo działa zbyt wolno w takich przypadkach. Rozprawa ws. stalkerki odbędzie się dopiero... w kwietniu następnego roku.
Więcej w poniższym materiale wideo.
Robert Janowski od lat zmaga się z psychofanką
Janowscy już w listopadzie 2021 roku o problemach ze stalkerką opowiedzieli Gazecie.pl.
Raz rzuciła butelką, ale nie trafiła. Butelka uderzyła w garaż. Innym razem w ostatniej chwili uciekłam spod kół jej roweru. (…) To było jeszcze w czasach, kiedy dziewczyny (córki Roberta z poprzedniego małżeństwa – przyp. red.) były małe i odwoziłam je do szkoły. Miałam rytuał, że wracając ze szkoły, wstępowałam po bułki i potem jedliśmy śniadanie razem z mężem. Wyskakiwałam po te bułki, dosłownie nie wyłączając samochodu! Minuta, dwie. To wystarczyło, by parokrotnie ta kobieta oblała farbą mój samochód – otworzyła się Monika.
Przez pewien czas psychofanka przebywała w zakładzie psychiatrycznym, lecz została zwolniona w ubiegłym roku i koszmar rozpoczął się na nowo. Więcej przeczytacie tutaj. Tutaj z kolei dowiecie się o tym, jak napastniczka zniszczyła drzwi do domu Roberta i Moniki, po czym próbowała wtargnąć do studia programu Twoja Twarz Brzmi Znajomo, gdzie akurat znajdował się dziennikarz.
Mamy nadzieję, że organy państwa uniemożliwią kobiecie podejmowanie podobnych działań w najbliższej przyszłości.