Reżyser występu Polski na Eurowizji przemówił tuż przed półfinałem. "Mamy prawo, żeby złożyć protest"

Alicja Szemplińska szykuje jeden z najbardziej wyczekiwanych występów półfinału Eurowizji, a jej reżyser już teraz podgrzewa atmosferę, opowiadając o dopracowanej od początku koncepcji scenicznej. Kamil Staszczyszyn zapowiada, że jeśli podczas show wydarzy się coś niepokojącego, będzie reagował natychmiast — bo takie incydenty na Eurowizji zdarzały się już nieraz.

Alicja SzemplińskaAlicja Szemplińska
Źródło zdjęć: © KAPiF, Youtube@EurovisionSongContest
Aneta Kowal

Alicja Szemplińska wystąpi dziś w pierwszym półfinale Eurowizji z utworem "Pray". Piosenka, która łączy elementy R&B, soulu, rapu i gospel, jest mieszanką emocji, duchowości i nowoczesnego brzmienia. Choć tytuł sugeruje modlitwę, nie jest to utwór religijny — to metafora walki o siebie, o wolność i o wiarę w własne możliwości. Co ciekawe, reżyser występu Alicji Szemplińskiej, Kamil Staszczyszyn, zdradził, że pomysł na scenę miał już po pierwszym przesłuchaniu piosenki.

Reżyser zdradza koncepcję występu Alicji Szemplińskiej

Staszczyszyn od razu wiedział, że nie będzie to typowa eurowizyjna propozycja. Postawił na minimalizm i nowoczesność, które mają wyróżnić Polskę na tle innych krajów. Zdradził, że na scenie pojawi się specjalny rekwizyt, który ma symbolicznie podkreślić przesłanie utworu, a choreografia przygotowana dla tancerzy jest wyjątkowo wymagająca — nie powstydziłaby się jej nawet Lady Gaga.

Myślę, że wielu z was może się nie spodziewać tego, co się pojawi na scenie. Wiem, że są domysły, co to jest za rekwizyt. To nie będą schody. To nie będą złożone ręce. To też nie będzie... konfesjonał. To będzie coś minimalistycznego, ale monumentalnego. Rekwizyt jest już w Wiedniu i na nas czeka. Nawet od tygodnia. Musiał tam dotrzeć wcześniej, aby statyści i tancerze z Wiednia nauczyli się z nim pracować, ponieważ kilka dni temu dostaliśmy próbę z nimi, do której zgłaszaliśmy nasze uwagi — przekazał reżyser Radiu Zet.

Kamil Staszczyszyn będzie reagował na każde sceniczne zagrożenie na Eurowizji

Reżyser zdradził też, że podczas półfinału będzie czuwał tuż za sceną, gotowy reagować na każdą nieprzewidzianą sytuację. Jak przyznał, w razie poważnych błędów technicznych lub naruszenia zasad, Polska ma prawo złożyć protest i wystąpić ponownie.

Będę tuż za sceną, gdzie będę oglądał występ razem z szefem delegacji i contest teamem. Jeżeli będzie coś naprawdę bardzo rażącego, np. nagle wejdzie osiem osób na scenę, to mamy wtedy prawo, żeby złożyć protest i wystąpić jeszcze raz, jeśli ten protest zostanie uwzględniony. Do ostatniej chwili postaram się być blisko z Alicją i tancerzami, aby zagrzewać ich do boju, motywować i żeby czuli się wyjątkowo. Bo to są ich trzy minuty na scenie — zaznaczył Staszczyszyn.

Zakłócenia na Eurowizji zdarzały się wielokrotnie

Historia konkursu potwierdza, że Eurowizja bywa nieprzewidywalna. W 2010 roku podczas występu Hiszpanii na scenę wbiegł znany prowokator Jimmy Jump, całkowicie zaburzając choreografię Daniela Digesa. Organizatorzy musieli pozwolić artyście zaśpiewać ponownie.

Siedem lat później, w 2017 roku, Jamala z Ukrainy przeżyła jeszcze bardziej szokujący incydent — w trakcie jej występu na scenę wtargnął mężczyzna, który ściągnął spodnie przed kamerami. Wcześniej mężczyzna miał już podobne incydenty — m.in. na Grammy, gdzie wtargnął podczas odbierania nagrody przez Adele.

W 2018 roku podobna sytuacja spotkała reprezentantkę Wielkiej Brytanii, SuRie, której intruz wyrwał mikrofon i zaczął krzyczeć polityczne hasła. Organizatorzy zaproponowali jej powtórzenie występu, ale SuRie odmówiła, mówiąc, że "nie chce odbierać emocji widzom".

Alicja Szemplińska zaśpiewa na Eurowizji "Pray"
Alicja Szemplińska zaśpiewa na Eurowizji "Pray" © Youtube@EurovisionSongContest
Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ