Artysta był niezwykle aktywny do ostatnich chwil przed śmiercią. Rozpoczął trasę koncertową z okazji 40-lecia działalności artystycznej. Dla swoich fanów chciał przygotować także zupełnie nowy utwór, którym mógłby ich zaskoczyć.
Piosenkę dla Zbigniewa Wodeckiego napisałem w Zakopanem. Wcześniej spotkaliśmy się w Krakowie. Byliśmy w restauracji na obiedzie i Zbigniew mówi: "Jacuś napisz mi, ale żeby nie było za dużo słów, bo się nie nauczę". Powiedziałem: "Zbysiu, tam masz taką wokalizę, to chyba nie muszę pisać". Powiedział: "Napisz mi też, to się opłaci" - wyznał Jacek Cygan.
Niestety, Zbigniew Wodecki nie zdążył nawet zapoznać się z utworem, stworzonym specjalnie dla niego.
Namęczyłem się. W nocy, po jakiś dwóch tygodniach od tego spotkania, skończyłem tekst. Rano miałem mu to wysłać, ale po włączeniu komputera przeczytałem: "Zbigniew Wodecki miał udar". Potem było kilka dni i Zbyszek odszedł - wyznał tekściarz.
Tekst ostatecznie wykorzystała Kayah, która wykonała utwór Chwytaj dzień. Dzięki wykorzystaniu technik cyfrowych, połączono jej głos z nagraniami wokalu Wodeckiego.
Jako muzyk zawsze pozostawałam pod ogromnym wrażeniem talentu i muzykalności Zbyszka. Tym większa moja radość, że mogę uczestniczyć w pierwszej edycji stworzonego przez Kasię Wodecką - Stubbs, córkę Zbyszka, festiwalu poświęconego Jego pamięci: „Wodecki Twist Festival”. Ale największym zaszczytem dla mnie jest być częścią pośmiertnej płyty, której sam nie zdążył dokończyć. Napisałam na nią tekst do przepięknej ballady „Na paluszkach”, który opisuje wyścig z czasem, jakiemu wszyscy śmiertelnicy podlegamy. To niezwykłe wyróżnienie - zaśpiewać na tej płycie także „Chwytaj dzień” - duet ze śladem wokalnym, jaki po Zbyszku pozostał - wyznała wokalistka.