Gdy Natalia była mała, jej mama miała najlepszą przyjaciółkę - Alicję Woy-Wojciechowską. Ich największym życzeniem było, by urodzone mniej więcej w tym samym momencie córki były najlepszymi przyjaciółkami:
Wiele lat temu postanowiłyśmy, że nasze córeczki będą przyjaciółkami. Były więc wspólne wakacje, wyprawy do teatru i cyrku, ogrodu zoologicznego. Pamiętam 3-letnią Natusię wdrapującą się na schody do mojego domu, trzymaną za rączkę przez swoją piękną, smukłą i elegancką mamę. Ania pomagała jej wchodzić krok po kroczku. Długo jeszcze na korytarzu snuła się delikatna smużka Charlie, jej ulubionych perfum. Godzinami rozmawiałyśmy o tym, jakie będą nasze dzieci gdy dorosną. Ania mówiła, że bardzo ważne są przyjaźnie z dzieciństwa. Po śmierci Ani często zabieraliśmy Natalię na wczasy z nami. Nasze córki są dla niej do dziś jak siostry. Dziś gdy patrzę na Natalię, dostrzegam wiele cech odziedziczonych po Ani. Bardzo przypomina matkę charakterem, sposobem bycia i ogromną wrażliwością. Urodzenie dziecka miało z pewnością w dorosłym życiu Ani przełomowe znaczenie - wyjawia Woy-Wojciechowska we wspomnieniach o Jantar
Natalia i Patrycja Woy-Wojciechowska do tej pory są dla siebie jak rodzina, a ich dzieci mają teraz szansę doświadczyć tego samego, niesamowitego doświadczenia, jakim jest posiadanie przyjaciela z dzieciństwa u swojego boku przez całe życie. Wygląda więc na to, że Natalia spełniła co do joty największe marzenie mamy.