Zrzucił aż 70 kg w dwa lata. Podzielił się dwiema BEZCENNYMI radami

Mikołaj Marcela kiedyś schudł 70 kg, o czym z dumą opowiada w mediach. By zrzucić zbędne kilogramy, autor książek całkowicie zmienił nawyki żywieniowe, a kilkoma radami podzielił się w swoim najnowszym poradniku. – Nie przejadaj się, a najlepiej stosuj zasadę z japońskiej Okinawy: "hara hachi bu" – napisał w "Sztuce obrony przed g*wnianym jedzeniem" (wyd. Znak).

Mikołaj MarcelaMikołaj Marcela zrzucił 70 kg dzięki zmianie nawyków żywieniowych
Źródło zdjęć: © Instagram@mikolaj.marcela
Sergiusz Królak

Mikołaj Marcela w 2010 roku ważył aż 150 kg, ale pewnego dnia postanowił w końcu wziąć się za siebie i pozbyć się nadwagi. Zrzucenie 70 kg zajęło mu dwa lata i od tamtej pory utrzymuje swoją wagę, co zawdzięcza zmianie stylu odżywiania i życia. Sprawdzonymi na sobie sposobami na schudnięcie podzielił się w swojej najnowszej książce pt. "Sztuka obrony przed g*wnianym jedzeniem. Zbawienna monotonia w kuchni i poza nią". Wyliczył w niej, jak należy jeść, by utrzymać zdrową sylwetkę i drastycznie nie przytyć.

TYLKO U NAS: Borys Szyc schudł 15 kg. Z jakich produktów zrezygnował?

Mikołaj Marcela, "Sztuka obrony przed g*wnianym jedzeniem. Zbawienna monotonia w kuchni i poza nią" [FRAGMENT KSIĄŻKI]

Rozdział 1. Jak wmówili ci, że tylko ty decydujesz, co jesz – i dlaczego kłamali?

(...)

Wiele z naszych dzisiejszych problemów zdrowotnych to następstwo stosowania zachodniej diety.

Dobrze zrobimy, powracając do bardziej naturalnych sposobów odżywiania się.

Trzy zasady na początek

Być może myślisz sobie teraz: Łatwiej powiedzieć, niż zrobić. Od czego w ogóle zacząć? Cóż, dla mnie dobrą podpowiedzią na początek są trzy proste zalecenia Michaela Pollana, dziennikarza, wykładowcy Harvard University i autora książki "W obronie jedzenia". Jak brzmią? "Jeść prawdziwe jedgzenie. Niezbyt wiele. W większości pokarmy pochodzenia roślinnego". To podstawa sposobu żywienia, który w krajach anglojęzycznych określa się jako "whole food plant-based diet". A co te zalecenia znaczą w praktyce?

1. Jedz nieprzetworzone pokarmy (świeże warzywa i owoce, rośliny strączkowe, mleko, mięso, jajka, suszone zioła i przyprawy), wybieraj oleje i oliwy nierafinowane, naturalne syropy, jak syrop klonowy, oraz mąki pełnoziarniste, a w ograniczonym zakresie przetworzoną żywność (warzywa i ryby w puszkach), owoce w zalewie, tradycyjnie wytwarzane wędliny, sery, rzemieślniczo wypiekane świeże pieczywo i słodkie wypieki.

Zdecydowanie ogranicz pokarmy ultraprzetworzone – nie wszystkie, do czego jeszcze wrócę, ale co do zasady najlepiej ich unikać.

2. Nie przejadaj się, a najlepiej stosuj zasadę z japońskiej Okinawy: hara hachi bu, czyli jedz tak, by być najedzonym w 80 proc. I teraz pewnie zadajesz sobie pytanie: OK, ale jak to niby wyczuć? Cóż, tu z pomocą przyjdzie ci monotonia w jedzeniu. Gdy przygotowujesz posiłki z wymienionych produktów na świeżo, kontrolując przy tym odpowiednie proporcje i wielkość dań, a więc kiedy jesz mniej więcej ciągle to samo i w regularnych odstępach czasu, stajesz się znacznie uważniejszy i potrafisz dostrzec różne stopnie głodu i sytości. W ostatnich latach mógłbym pewnie policzyć na palcach obu rąk sytuacje, w których najadłem się "do pełna". Na co dzień jem posiłki tak skomponowane i takiej wielkości, że niemal zawsze czuję lekki niedosyt. I ten niedosyt postrzegam właśnie jako brakujące 20 proc. w hara hachi bu.

3. Jedz warzywa codziennie, mięso raz na jakiś czas. Wspominałem, że jednym z rozwiązań jest docenienie tradycyjnej kuchni. Dziś wielu z nas wydaje się, że ongiś znakiem firmowym polskiej kuchni były mięsne uczty ze stołami uginającymi się pod fikuśnymi daniami z dziczyzny, ptactwa i ryb. Tak rzeczywiście bywało – czego dowodem najstarsze książki kucharskie, takie jak "Compendium Ferculorum" Stanisława Czernieckiego – ale wyłącznie na dworach. Jednak nawet tam przestrzegano postu, a w dawnej Polsce dni postnych w ciągu roku mogło być nawet… 200! Poza kuchnią dworską właściwie przez cały rok podstawą diety były rośliny, które urozmaicano tłuszczami (często pochodzenia zwierzęcego), miodem i nabiałem. Jadano głównie rzepę, skorzonerę, salsefię czy pasternak. Poza tym dania kuchni wiejskiej były oparte na różnych kaszach i żytnim chlebie. Chleb pszenny jedzono od święta, tak jak i mięsa. Może warto do tego wrócić?

Mikołaj Marcela schudł 70 kg w dwa lata. Ma kilka rad dla otyłych

Żywieniowy Matrix

Dlaczego jednak tak nie jemy? Już tłumaczę! Jedna z reklam na moim Facebooku woła do mnie: "Koniec śniadaniowej udręki!". Sugeruje, że zamiast tracić czas i energię na przygotowanie czegoś w kuchni, mogę zalać proszek wodą. I oto jest! Idealny skład, odpowiednia dawka białka, węglowodanów i tłuszczów, wszystkie witaminy, wszystkie mikroelementy. Czy po takiej reklamie komuś chciałoby się jeszcze wejść do kuchni i zrobić sobie tradycyjne śniadanie?!

Cóż, nazwijcie mnie staroświeckim naiwniakiem, ale jednak cały czas będę się "dręczył" moim omletem z płatkami orkiszowymi, orzechami włoskimi i żurawiną. Może to dlatego, że wychowałem się – jak całe moje pokolenie – na filmie "Matrix" i doskonale zdaję sobie sprawę, że ponad 25 lat po jego premierze jest on bardziej aktualny niż kiedykolwiek wcześniej. Zwłaszcza w kontekście "pełnowartościowego jedzenia w proszku".

Neo, główny bohater "Matrixa", wraz z dwójką hakerów: MorfeuszemTrinity, odkrywa, że świat, w którym żyje, nie jest prawdziwy. To tylko wirtualna symulacja stworzona przez maszyny – tytułowy system Matrycy – w celu zniewolenia ludzkości. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że żyją w imitacji rzeczywistości, śniąc sen o dobrobycie, wolności i demokracji w kapitalistycznym świecie. A co z prawdziwym światem? Ten okazuje się wyjałowiony i zniszczony przez maszyny w ciągu ostatnich dwóch stuleci, niezdatny do życia dla ludzi.

W pierwszej chwili ta wizja wyda się szalona, ale nie ma chyba lepszej metafory dla tego, co dzieje się dziś z jedzeniem.

* Niczym bohaterowie filmu "Matrix" żyjemy w świecie pełnym żywnościowych symulacji w postaci ultraprzetworzonych produktów spożywczych, nawet nie zdając sobie sprawy, jak wiele różni je od prawdziwego jedzenia.

* Co więcej, te symulacje reklamuje się nam jako lepsze i nierzadko bardziej sprzyjające naszemu zdrowiu niż jedzenie prawdziwe. I to pomimo że ultraprzetworzona żywność wykorzystuje mieszanki składników "przeważnie do wyłącznego użytku przemysłowego, uzyskane w wyniku wielu procesów przemysłowych, często wymagających specjalistycznego sprzętu i zaawansowanej technologii". Brzmi słabo, prawda?

A jakby tego było mało, w jej produkcji stosuje się procesy rozkładu naturalnych produktów na substancje składowe, a następnie takich modyfikacji tychże substancji, by uzyskać żywność wysoko opłacalną (tanie produkty, długi termin ważności), wygodną (gotową do spożycia) i hipersmakowitą, od której łatwo się uzależnić.

* Przemysł spożywczy stworzył w ostatnich 200 latach system obejmujący uprawy tanich płodów rolnych (soi, kukurydzy, pszenicy i ryżu), który wyjałowił i zniszczył dużą część naszej planety. Rośliny te stanowią podstawę dla hodowli trzody chlewnej, drobiu i bydła, z nich produkuje się także oleje, białka i skrobie, modyfikowane następnie w procesie produkcji ultraprzetworzonej żywności. A my to wszystko spożywamy (a może raczej "opychamy się"), "uwalniając się" od jedzeniowej udręki…

OK, ale jak to działa w praktyce? W jednej z popularnych sieci dyskontów do niedawna można było znaleźć baton proteinowy, który miał być dobrym rozwiązaniem, gdy dopada nas głód w trasie lub nie mamy czasu na przygotowanie pełnowartościowego posiłku. Co było w składzie?

Substancja utrzymująca wilgoć (glicerol), kazeinian wapnia (z mleka) w proszku, hydrolizowany kolagen (wołowy) w proszku, czekolada mleczna (14%) [substancje słodzące: maltitole, glikozydy stewiowe, tłuszcz kakaowy, mleko pełne w proszku, serwatka (z mleka) w proszku, miazga kakaowa, emulgator [lecytyny (z soi)], ekstrakt waniliowy, izolat białek serwatkowych w proszku, izolat białek sojowych w proszku, granulat sojowy [odtłuszczona mąka sojowa], tłuszcz roślinny (palmowy), inulina, emulgator [lecytyny (z soi)], aromat, substancja słodząca (sukraloza), przeciwutleniacz (alfa-tokoferol).

Czy tylko dla mnie te nazwy brzmią obco? Na szczęście nie jesteśmy bez wyjątku skazani na "żywnościowe symulacje". Mamy przecież dostęp do "prawdziwej rzeczywistości", czyli prawdziwego jedzenia. Co zatem możesz próbować robić na co dzień?

* Nauczyć się identyfikować symulacje żywności, od których uginają się sklepowe półki i które serwuje się nam w sieciach fast food, by ich unikać i wybierać zamiast nich – gdy to tylko możliwe – prawdziwe jedzenie. W tym na pewno pomoże ta książka!

* Zacząć na co dzień korzystać z naturalnych produktów i nauczyć się samodzielnie przyrządzać prawdziwe jedzenie, by docenić jego wartość. W tym z kolei pomoże ci monotonia!

Okładka książki
Okładka książki © Wydawnictwo Znak
Wybrane dla Ciebie
IO 2026. Kacper Tomasiak zdobył dwa medale. Dostanie za to KOSMICZNE pieniądze
IO 2026. Kacper Tomasiak zdobył dwa medale. Dostanie za to KOSMICZNE pieniądze
Marcin Mroczek wrzucił wymowny walentynkowy post. Dopiero co się rozwiódł
Marcin Mroczek wrzucił wymowny walentynkowy post. Dopiero co się rozwiódł
Kacper Tomasiak ZDOBYŁ DRUGI MEDAL na IO 2026. Polski bohater igrzysk
Kacper Tomasiak ZDOBYŁ DRUGI MEDAL na IO 2026. Polski bohater igrzysk
Syn Edyty Górniak pokazał swoją dziewczynę. Namiętne kadry trafiły do sieci
Syn Edyty Górniak pokazał swoją dziewczynę. Namiętne kadry trafiły do sieci
Dorota Gardias w końcu pokazała swojego chłopaka. Romantyczne sceny na łodzi
Dorota Gardias w końcu pokazała swojego chłopaka. Romantyczne sceny na łodzi
Doda zapozowała w SUKNI ŚLUBNEJ. Cała w skowronkach oznajmiła: "Radosna chwila"
Doda zapozowała w SUKNI ŚLUBNEJ. Cała w skowronkach oznajmiła: "Radosna chwila"
Marta Nawrocka w TVN24 okiem ekspertki modowej. Ma jedną radę
Marta Nawrocka w TVN24 okiem ekspertki modowej. Ma jedną radę
Edyta Folwarska jasno o relacji z Maciejem Pelą. Wydało się, jak blisko są
Edyta Folwarska jasno o relacji z Maciejem Pelą. Wydało się, jak blisko są
Skolim został zapytany o alkohol. Nie uwierzycie, co odpowiedział
Skolim został zapytany o alkohol. Nie uwierzycie, co odpowiedział
Robert Janowski kocha luksusowe zegarki. Niektóre są warte MAJĄTEK
Robert Janowski kocha luksusowe zegarki. Niektóre są warte MAJĄTEK
Luka zaszalał w kwiaciarni. "Bukiet większy niż moje plany na weekend". Tak świętuje Walentynki
Luka zaszalał w kwiaciarni. "Bukiet większy niż moje plany na weekend". Tak świętuje Walentynki
Osiem kobiet jednocześnie. Piotr Gąsowski: "Nikogo nie zdradzałem"
Osiem kobiet jednocześnie. Piotr Gąsowski: "Nikogo nie zdradzałem"
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE 🎯