Michał Koterski przekonuje, że publiczne opowiadanie o uzależnieniu nie jest dla niego wygodne ani "przyjemne", ale traktuje je jako zobowiązanie. Jak wyjaśnia, często dziękuje Bogu za ocalenie i zastanawia się, dlaczego to jemu udało się wyjść z choroby.
WIDEOSkolim broni disco polo. "Inni artyści mogliby uszanować, że tyle osób słucha mnie czy Zenka. To ich ogromny kompleks"
Michał Koterski walczył z uzależnieniem
Koterski zapewnia, że nie opowiada o dawnych doświadczeniach dla komfortu czy rozgłosu, bo to temat trudny i obciążający. Jednocześnie podkreśla, że dziś ma życie, o jakim marzył, a mimo to nie zamierza rezygnować z mówienia o chorobie.
"Ile ten Koterski będzie mówił jeszcze o uzależnieniu?". Odpowiadam. To nie jest nic przyjemnego mówić o tym, że się kiedyś leżało na klatkach schodowych: nie sprawia mi to wielkiej przyjemności, bo dzisiaj mam życie, o jakim marzyłem. Wolałbym się skupić na czasie z moim synem, na korzystaniu z tego, na co przez 12 lat ciężko pracowałem, co też jest zarzutem, bo często mówią: "Koterski to trzeźwieje, bo ma tyle pieniędzy". - zaznaczył.
Aktor odniósł się też do opinii, że trzeźwość to efekt finansowej stabilizacji. Jak opowiada, kluczowa była wieloletnia praca i wyrzeczenia:
Nikt nie widzi procesu i miejsca, do którego doszedłem przez 12 lat ciężkiej pracy, wyrzeczeń. 12 lat temu nie miałem grosza, mieszkałem w wynajętym mieszkanku, miałem długi, byłem na dnie. Na nazwisko Koterski ludzie s*******i gdzie pieprz rośnie, bo to się wiązało z problemami, na które sam zapracowałem jako osoba uzależniona.
Michał Koterski: "Ten u góry mnie wybrał"
Koterski tłumaczy, że chce mówić o uzależnieniu także ze względu na tych, którym się nie udało. Odwołał się przy tym do słów Marka Kotańskiego o skuteczności wychodzenia z nałogu.
Uzależnienie mnie totalnie zdegradowało. (...) Z tej choroby wychodzi jeden na 10, jak mówił śp. Marek Kotański. Wychodzą z tego tylko mistrzowie świata. Często sobie zadaję pytanie, dlaczego ja? Bo znałem wielu lepszych, bardziej wartościowych, fajniejszych ludzi ode mnie, którym się to należało, natomiast ten u góry mnie wybrał i ja się czuję w obowiązku mówić o tym cały czas: ze względu na pamięć o tych ludziach, którym się nie udało, którym uzależnienie odebrało rodziców, synów, córki, więc będę o tym mówił często - podsumował.