Przyszłoroczny Konkurs Piosenki Eurowizji zapowiada się jako jedno z najbardziej kontrowersyjnych wydarzeń w wieloletniej historii tego formatu, a nad Europejską Unią Nadawców (EBU) zbierają się ciemne chmury. Już wcześniej pojawiały się informacje, że w związku z obecną sytuacją geopolityczną kilka krajów – w tym m.in. Islandia, Słowenia, Hiszpania czy Holandia– rozważa lub deklaruje bojkot imprezy. Po raz kolejny imprezę opuści także Irlandia.
WIDEOTYLKO U NAS! Daniel Olbrychski odpowiada Polakom. "Zawsze byłem trzaskany" [WIDEO]
Irlandia podtrzymuje rezygnację z udziału w Eurowizji
Jak podano w oficjalnym komunikacie, Irlandia ostatecznie nie weźmie udziału w Konkursie Piosenki Eurowizji 2027. Nadawca publiczny RTÉ potwierdził również, że nie zamierza udostępniać widzom transmisji z przyszłorocznej edycji wydarzenia. Bezpośrednim powodem tej bezprecedensowej decyzji jest tragiczna sytuacja w Strefie Gazy oraz budzące ogromne emocje stanowisko Europejskiej Unii Nadawców wobec udziału Izraela w konkursie.
Zgoda EBU na występy izraelskiej delegacji, pomimo trwającego konfliktu i licznych apeli o wykluczenie tego państwa, spotkała się z ostrym sprzeciwem irlandzkiej stacji, dla której bierność organizatorów okazała się barierą nie do przejścia.
Irlandia bojkotuje Eurowizję
Całkowite zrezygnowanie z transmisji przez kraj o tak ogromnych tradycjach eurowizyjnych – Irlandia jest jednym z najbardziej utytułowanych państw w historii konkursu – to krok, który przenosi bojkot na zupełnie nowy poziom. Dotychczas sprzeciw najczęściej kończył się jedynie na wycofaniu reprezentanta, jednak odcięcie widzów od sygnału telewizyjnego pokazuje skalę międzynarodowego oburzenia. Decyzja RTÉ może wywołać efekt domina i ośmielić innych publicznych nadawców do podobnych, radykalnych ruchów. Bardzo możliwe, że dokładnie tak samo postąpi holenderski nadawca – AVROTROS.