Witold Płóciennik był wybitnym i niezwykle cenionym operatorem filmowym, autorem zdjęć do wielu popularnych filmów oraz seriali, a także zaangażowanym przewodniczącym Związku Zawodowego Filmowców. Zmarł niespodziewanie w wieku 56 lat – 29 sierpnia 2026 r. zaginął w Lubniewicach w trakcie przerwy od pracy na planie nowej produkcji, a 3 września odnaleziono jego ciało, przy czym jako bezpośrednią przyczynę zgonu podano ostrą niewydolność oddechowo-krążeniową. Podczas uroczystego ostatniego pożegnania wspominano jego niezwykły dorobek oraz empatię, a na pogrzebie głos zabrała m.in. przedstawicielka Związku Zawodowego Filmowców.
WIDEOKamil Sipowicz o Korze w rocznicę jej śmierci. "W pewnym sensie ucieszyliśmy się, że Kora odeszła"
Pogrzeb Witolda Płóciennika
Ceremonia pogrzebowa Witolda Płóciennika zgromadziła w stołecznym Kościele Środowisk Twórczych przy pl. Teatralnym tłumy bliskich, przyjaciół oraz współpracowników ze świata kina, którzy w głębokim smutku żegnali artystę. Przy ołtarzu wyeksponowano urnę o kształcie anioła, którą otoczono białymi kwiatami i okazałymi wieńcami z napisem "Kochamy cię", choć zgodnie z wolą rodziny żałobnicy w dużej mierze zrezygnowali z kupowania wiązanek, przekazując w zamian datki na Fundację ITAKA.
Przemówienia nad urną obfitowały w osobiste, pełne ciepła wspomnienia, ukazujące Płóciennika nie tylko jako mistrza obrazu, ale przede wszystkim jako człowieka walczącego o bezpieczeństwo i wyższe standardy na planach zdjęciowych dla całej ekipy.
Zobacz też: Filip Gurłacz rozlicza się z uzależnieniem od alkoholu i narkotyków. "Skrzywdziłem ludzi"
Wzruszające słowa na temat Witolda Płóciennika
Na pogrzebie Witolda Płóciennika przemawiało wiele osób. Jak podaje "Super Express", w imieniu związku filmowców przemówiła jedna z przedstawicielek organizacji. Wspominała, że dla operatora najważniejsza była praca i ludzie, którzy ją wykonują, a nie osobiste uznanie.
Nie chodziło mu tylko o niego samego. Chciał, żeby wszystkim pracowało się lepiej, żeby ludzie nie tracili radości z wykonywania tego zawodu. (...) Rozmowa, telefon, kolejne dokumenty, spotkanie, kolejny problem do rozwiązania. Taki był Witek – powiedziała na uroczystości.
Szczególnie poruszający fragment dotyczył tego, że mimo obowiązków potrafił cieszyć się pracą z prostą, szczerą radością. W przemówieniu pojawiły się też osobiste podziękowania za życzliwość i wsparcie, jakie dawał innym, gdy pojawiały się trudniejsze momenty.
Zapamiętam go właśnie z tej radości. Była czysta, szczera i zaraźliwa. Każdy nowy pomysł cieszył go jak dziecko – dodała na koniec.