Paweł Mikołajuw, znany w internecie jako Popek, od lat kojarzony jest z wywoływaniem skandali, szokującym wizerunkiem i kolejnymi aferami. Niedawno wypuścił nowy utwór, "Mamo Tato", oparty na dramatycznej, balladowej aranżacji stylizowanej na "Bohemian Rhapsody". W tekście padają gorzkie słowa o popadnięciu w nałóg i braku wsparcia w dzieciństwie, a także o żalu skierowanym do ojca za brak zbudowania prawdziwej relacji ojciec-syn.
WIDEODoda o problemie depresji i hejtu wśród dzieci i młodzieży. "To jest skandaliczne od strony chorych i psychologów"
Piosenka "Mamo Tato" bije rekordy popularności. Ma wstrząsający tekst
W swoim utworze Popek śpiewa:
Tata, tak mi jest żal… Że do śmierci twojej nie powiedziałeś do mnie "Paweł", tylko "ziomuś". "Proszę, pomóż mi, bo chcą mnie, (...), tu z*****ć w hotelu tym!". Tata! Tak mi jest żal! Mogłem ciebie uratować, jakbyś, (...), powiedział "Paweł"! Ram pam pam pam! Widzimy się po drugiej stronie, tato. Pogadamy sobie.
Piosenka obiegła m.in. TikToka, a internauci uczynili z niej jeden z najchętniej udostępnianych i komentowanych materiałów w polskich mediach społecznościowych w ostatnich tygodniach.
ZOBACZ TAKŻE: Popek nawrócił się i chce CZYTAĆ BIBLIĘ
Popek wrócił do tragedii sprzed lat i opowiedział o śmierci ojca
Relacje Popka z ojcem, Ryszardem Mikołajuwem, od najmłodszych lat należały do wyjątkowo skomplikowanych. Raper uciekł z domu rodzinnego w Legnicy jako 14-latek ze względu na brak ciepła i złe traktowanie. Jak sam twierdzi, ojciec praktycznie nigdy nie zwracał się do niego po imieniu, używając slangu ulicznego. W wywiadzie u Szalonego Reportera artysta zdradził szokujące szczegóły dotyczące ich ostatniej rozmowy telefonicznej i śmierci ojca 14 lipca 2006 r. w Krakowie:
Mam do niego wielki żal za to, że nawet w dniu śmierci nie powiedział do mnie "Paweł", tylko "ziomuś", bo on zawsze się tak do mnie odnosił – powiedział w rozmowie z Szalonym Reporterem.
Według relacji muzyka, ojciec zadzwonił do niego z krakowskiego hotelu w śmiertelnym zagrożeniu, prosząc o pomoc. Popek, kierowany chowanym przez lata żalem i złością, nie potwierdził stojącym przy ojcu osobom, że jest jego synem.
Nie ukrywam, że pomogłem mu odejść z tego świata. Jakbym potwierdził, że to mój tata, to on by żył. Ale w dniu śmierci do mnie powiedział: "ziomuś, mordeczko, pomóż mi". Ja mówię: "daj na głośnik: ziomuś, ja tego typa (...) nie znam" i się rozłączyłem. I za****li mojego ojca. Nigdy tego nie mówiłem. Na sekcji zwłok dowiedziałem się, że mojego ojca udusili. Wiem, kto i pozdrawiam. Uwolniłem się w końcu od demonów – dodał.
– Dziś nie mam za sobą żadnych bogów ani bossów. Już nikt nie zrobi mi krzywdy, bo po pierwsze jestem na to za brzydki, po drugie za dorosły i po trzecie sam bym na to nie pozwolił. Chciałbym, żeby moje dzieci miały lepiej, niż ja miałem z moim tatą – skwitował.
ZOBACZ TAKŻE: Miliony na narkotyki. Tyle Popek dał na samą kokainę