Michał Czernecki rozwiódł się z żoną. Wcześniej przez ponad rok ją zdradzał. "Dowiedziała się o tym"
Michał Czernecki właśnie sfinalizował rozwód ze swoją żoną Magdaleną. Choć ich początki wyglądały jak scenariusz romantycznego filmu, z czasem małżeństwo zaczęło pękać, a aktor sam przyznał, że przez długi czas ją zdradzał. — W końcu moja żona się o tym dowiedziała — przyznał.
Michał Czernecki i Magdalena Zając (wcześniej Czernecka) po ponad 20 latach małżeństwa oficjalnie zakończyli swój związek. Finał sprawy zapadł podczas krótkiej, niespełna półgodzinnej rozprawy 24 marca. Po wyjściu z sądu byli małżonkowie nie komentowali szczegółów, ale Magdalena Zając potwierdziła, że postępowanie zostało zamknięte. — Jestem już rozwiedziona — powiedziała w rozmowie z "Faktem".
Justyna Gradek o relacjach z mężczyznami. Czym jest dla niej romans?
Michał Czernecki przyznał się do romansu
Wcześniej aktor otwarcie przyznał w swojej autobiografii, że dopuścił się zdrady, a jego najdłuższy romans trwał półtora roku. Był wtedy w fatalnym stanie psychicznym i podświadomie chciał, żeby prawda wyszła na jaw, bo nie był w stanie dłużej żyć w napięciu.
W końcu moja żona się o tym dowiedziała. Ale chyba wtedy tego chciałem… Żeby to wypłynęło, żebym musiał coś postanowić albo żeby ktoś za mnie postanowił, w którą stronę to ma pójść — wyznał.
Gwiazdor dodał również, że małżeństwo omal się wtedy nie rozpadło. To Magdalena — psycholog z wykształcenia — miała je w tamtym czasie "uratować".
Byłem na granicy wytrzymałości psychicznej. I wtedy właśnie omal nie zakończyło się moje małżeństwo. Magda je uratowała — mówił.
ZOBACZ TAKŻE: Chora Sandra Kubicka oznajmia: "Szpital w domu"
Historia pierwszego spotkania Michała Czerneckiego i Magdaleny
Choć ich małżeństwo ostatecznie nie przetrwało, Michał Czernecki wielokrotnie podkreślał, jak ogromny wpływ Magdalena miała na jego życie.
Zanim ją poznałem, byłem zamkniętym w sobie, nieufnym człowiekiem. Jako nastolatek długo zastanawiałem się, czy w ogóle żyć. To żona nauczyła mnie budowania bliskości — mówił w jednym z wywiadów, cytowany przez Plejadę.
Para poznała się jeszcze w czasach szkolnych, a ich pierwsze wspólne spotkanie przeszło do rodzinnej legendy.
Umówiliśmy się na szkolny wyjazd. Zgłosiło się około dziesięciu osób, ale rano na dworcu była tylko ona. (…) Wysiedliśmy w Węgierskiej Górce i zaprosiłem ją na kawę. Chciałem zapłacić i wtedy sobie uświadomiłem, że nie mam portfela — został w pociągu. Zacząłem (jak to ja) panikować, ona (jak to ona) nie panikowała i stwierdziła, że musimy ten pociąg dogonić. Jechaliśmy trzema autostopami, ale kiedy dojechaliśmy na miejsce, portfela już nie było. Wróciliśmy za jej pieniądze — wspominał w rozmowie z "Vivą" lata temu.