Marina zdradziła, że jej powrót do formy po drugiej ciąży był spokojny, bez presji i bez drakońskich metod. Podkreśliła, że najważniejsze okazały się spacery, lekki ruch i zdrowe nawyki żywieniowe, a nie intensywne treningi. — Czas robi swoje. Nie przyspieszałam żadnych zdarzeń, żadnych drakońskich diet. Życie po prostu się toczyło — przyznała.
Natalia Siwiec o diecie po 40-stce. Czego nie je. Czy zgadza się ze słowami Dody?
Marina Łuczenko‑Szczęsna chudnie bez siłowni
Celebrytka dodała, że przy dzieciach zawsze jest co robić, a to pomaga w utrzymaniu wagi, a nawet zgubieniu kilku kilogramów.
Przy dwójce dzieci jest ruch i gdzieś tam te kilogramy same zaczęły spadać. Ale rzeczywiście po drugim dziecku już wolniej. Po Liamie mega szybko doszłam do tej formy. Ruszam się, ale tak jak wcześniej się ruszałam. To nie jest jakiś namiętny ruch pod tytułem, że codziennie siłownia. Raz w tygodniu, spacery — opowiadała.
Marina Łuczenko‑Szczęsna ogranicza cukier
Marina od lat trzyma się prostych zasad: nie pije kolorowych napojów, pilnuje cukru i świadomie wybiera to, co je. Przyznała, że czasem pozwala sobie na coś słodkiego, ale musi uważać, bo — jak mówi — takie produkty jej szkodzą.
W ciąży sobie folgowałam — glutenik był grany. Natomiast już po porodzie, jak odstawiłam karmienie, to nie jadłam chleba i teraz też staram się go unikać. Lubię makaron, ale jeśli chodzi o chleb, to sięgam po niego okazjonalnie — na przykład w dobrej restauracji albo w Polsce, gdzie mamy przepyszny, świeży chleb. Nie piję kolorowych napojów, więc woda, zielona herbata, przed snem pokrzywa. Raczej zdrowo się odżywiam, tak mi się wydaje. Nie jem słodyczy, czasami zjem jakieś tiramisu, ale staram raczej się pilnować. Uważam, że cukier w pewnym wieku nas postarza — dodała.