Finałowe zwycięstwo nad Jeleną Rybakiną (6:2, 6:3) miało dla raszynianki wyjątkowy, wręcz symboliczny wymiar. Zanim jednak Polka udała się na pofinałowe wywiady, na niebieskiej nawierzchni w Kanadzie doszło do niezwykle rozczulającego epizodu. Na krawędzi kortu zameldował się bowiem czworonożny ulubieniec kanadyjskiej publiczności – pies Elway. Zwierzak jest już żywą tradycją turnieju w Toronto, a w przeszłości na korcie bawiły się z nim takie gwiazdy jak Jessica Pegula czy Jannik Sinner.
WIDEOStyl Igi Świątek oczami Evy Minge. Co stoi za modowymi wyborami tenisistki?
Iga Świątek rozbraja kibiców zabawą z psem
Pojawienie się urokliwego psa wywołało u Igi uśmiech od ucha do ucha. Tenisistka natychmiast kucnęła przy czworonogu, głaskała go i cierpliwie pozowała z nim do pamiątkowych fotografii, podczas gdy Elway domagał się kolejnych porcji pieszczot.
Chcąc sprawić mu jeszcze większą frajdę, Świątek sięgnęła do swojej torby, wyciągnęła z niej piłki tenisowe i zadowolona rzuciła je w stronę psiaka. Czworonożny gwiazdor wykazał się jednak niesamowitym opanowaniem – zamiast ruszyć w pogoni za piłkami, po prostu położył się na korcie i z obojętnością na nie patrzył. Widząc brak zainteresowania aportowaniem, raszynianka tylko rozłożyła ręce.
Iga Świątek wraca na szczyt po przerwie
Rozczulający epizod z psem był jednak tylko tłem dla ogromnej ulgi, jaka spłynęła na naszą reprezentantkę. Zwycięstwo w Kanadzie było dla niej wyjątkowo cenne, ponieważ przełamało blisko 11-miesięczną przerwę bez wygranego turnieju. Podczas pofinałowej konferencji prasowej Świątek nie kryła ogromnego wzruszenia i dobitnie podsumowała trudy minionego okresu:
Tytuł zdobyty w Toronto oznacza dla mnie bardzo wiele. Nie mam słów, ponieważ ta droga w tym sezonie była wyboista. Więc być tutaj, trzymać to trofeum i wygrać z najlepszymi zawodniczkami z pewnością wiele znaczy. Jestem z siebie po prostu dumna i niezwykle szczęśliwa — wyznała dziennikarzom.
Gdy zapytano ją o słowa z pofinałowej mowy na korcie, w której odniosła się do nagonki w sieci oraz oceniania przez postronne osoby:
(...) Po prostu niesprawiedliwe ocenianie, a czasem po prostu hejt i osądzanie przez ludzi. Najlepsze w tych dwóch tygodniach było dla mnie to, że potrafiłam to w pewnym sensie odpuścić. Ta złość przyszła dopiero po wygranej. W trakcie całego procesu byłam bardzo skupiona na rozwoju i robieniu postępów — podkreśliła.