Agnieszka Sienkiewicz ostro przejechała się po Kościele. "Nie godzę się na to, jestem MATKĄ"

Agnieszka Sienkiewicz szerzej wyjaśniła, jak dziś rozumie wiarę i dlaczego dystansuje się od Kościoła katolickiego jako instytucji. Aktorka podkreśla, że nie odrzuca chrześcijaństwa, ale nie akceptuje tego, jak Kościół rozstrzyga część sporów społecznych i obyczajowych.

Agnieszka Sienkiewicz skrytykowała KościółAgnieszka Sienkiewicz skrytykowała Kościół
Źródło zdjęć: © KAPiF

Agnieszka Sienkiewicz zwróciła na siebie kilka lat temu uwagę wypowiedziami, w których krytycznie oceniła wybrane praktyki i postawy obecne w Kościele katolickim. Zaznacza, że nie potrafi pogodzić idei "chrześcijańskiej miłości" z podejściem, które – w jej ocenie – prowadzi do pogardy, wrogości i wykluczania części osób. W rozmowie z "Wprost" doprecyzowała, co dokładnie ma na myśli.


WIDEO
Joanna Jabłczyńska ma refleksję po aferze. "Można wszystko powiedzieć w kulturalny sposób"

Agnieszka Sienkiewicz krytycznie o Kościele

Sienkiewicz tłumaczy, że w jej rozumieniu wiara nie powinna sprowadzać się do konieczności tłumaczenia się z prywatnych wyborów i "odpracowywania" ich poczuciem winy. Jak podkreśla, dla niej kluczowe jest wychowanie córek na osoby dobre, uważne na innych, pełne szacunku i empatii, a jednocześnie samodzielne oraz pewne siebie.

Wiara nie powinna polegać na tym, że tłumaczymy się z zapalonego papierosa, wypitego alkoholu czy seksu przedmałżeńskiego. I musimy ponieść za to pokutę. Dla mnie najważniejsze jest, żeby były dobrymi ludźmi, czułymi na potrzeby innych, szanującymi, empatycznymi, ale też niezależnymi i pewnymi siebie kobietami - powiedziała.

Aktorka zaznacza, że nie identyfikuje się z etykietą antyklerykałki. Podkreśla też, że nie deklarowała sprzeciwu wobec wiary chrześcijańskiej ani zamiaru dokonania apostazji. Jej stanowisko jest inne: nie chodzi do kościoła, bo nie zgadza się z częścią przekazu i sposobem, w jaki instytucja podchodzi do kontrowersyjnych tematów.

Agnieszka Sienkiewicz: "Watykan ukrywa pedofilię"

Jednym z przykładów, które przywołuje, jest sytuacja związana z dzieckiem jej przyjaciółki urodzonym dzięki in vitro. Sienkiewicz nie akceptuje tego, że – jak wskazuje – takie dzieci mogą być stygmatyzowane i obrażane, mimo że Kościół deklaruje szerzenie dobra i miłości. Dodaje również, że nie chce, by jej córki słyszały, iż antykoncepcja jest złem, a rola kobiet sprowadza się do małżeństwa i macierzyństwa. Krytykuje też język wrogości wobec osób homoseksualnych i mówi wprost, że sprzeciwia się nazywaniu par jednopłciowych "złem wcielonym" czy "chorobą".

Jedna bliska mi osoba, moja przyjaciółka, ma przecudowne dziecko z in vitro. I ja miałabym chodzić do kościoła, który teoretycznie szerzy dobro i miłość, a jako instytucja stygmatyzuje dziecko mojej przyjaciółki, nazywając je w tak nieludzki, ohydny sposób? To jest okrutne! Nie godzę się na to, żeby dzieci, które chodzą do kościoła, a w szkołach na lekcje religii, słuchały, że ich koleżanka z klasy to "niekochane dziecko z probówki" - wyznała.

Wśród powodów jej sprzeciwu pojawia się także temat ukrywania pedofilii wśród duchownych. Sienkiewicz podkreśla, że jako matka nie potrafi przejść nad tym do porządku dziennego. Wprost deklaruje, że na takie realia i mechanizmy ochrony instytucji nie chce się zgadzać:

Nie zgadzam się, żeby moje córki słuchały, że antykoncepcja jest złem, że ich rolą jest wyjść za mąż i rodzić dzieci, a cudowni wujkowie, pary homoseksualne, którzy są w ich życiu od zawsze, są złem wcielonym, zboczeniem i chorobą, które trzeba wyplenić. Boli mnie, że Watykan ukrywa pedofilię wśród księży. Ja się na to nie godzę! Jestem matką!
Agnieszka Sienkiewicz krytycznie o Kościele
Agnieszka Sienkiewicz krytycznie o Kościele © KAPiF
Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY