Marianna Schreiber zabrała psa z Sobolewa. "Musiał jeść ziemię"
Pod bramą sobolewskiego schroniska zawrzało, gdy tłum ludzi ruszył ratować psy z dramatycznych warunków. Wśród nich była Marianna Schreiber, która pokazała psa, jaki wrócił z nią do domu. Choć czeka na właściciela, to jednak ma nadzieję, że Ułan zostanie właśnie u niej.
Schronisko "Happy Dog" w Sobolewie od lat budziło kontrowersje, ale dopiero styczniowy protest, w którym uczestniczyli mieszkańcy, aktywiści, a także celebryci, doprowadził do natychmiastowej reakcji władz. Powiatowy Lekarz Weterynarii zamknął placówkę po stwierdzeniu poważnych uchybień, a po ogłoszeniu zamknięcia schroniska tłum zgromadzony pod bramą rzucił się na boksy, by ratować psy.
Doda o wizycie w schronisku w Sobolewie:
Marianna Schreiber zabrała psa z Sobolewa
Na miejscu była też Marianna Schreiber. Jak relacjonowała, razem z innymi osobami szturmem wtargnęła do schroniska, które nazwała "Auschwitz dla zwierząt".
Słuchajcie, to prawda. Ukradłam tego psa z Auschwitz dla zwierząt, z Sobolewa. Po prostu przeskoczyłam przez ogrodzenia i z innymi ludźmi ratowaliśmy psy – mówiła na Instagramie.
Schreiber opisała dramatyczny stan psa, którego zabrała:
On, jak się okazuje, musiał jeść ziemię, bo nie było jedzenia, nie było picia. I przeżył w klatce w -15 stopniach, w śniegu – relacjonowała.
ZOBACZ TAKŻE: Doda kończy walkę z patoschroniskami. Potrzebuje przerwy
Ułan znalazł dom u mamy Marianny Schreiber
Jak wyjawiła Marianna Schreiber, zwierzę trafiło natychmiast do kliniki.
Spędził całą noc w szpitalu w klinice. Psa nazwałam Ułan i teraz będzie mieszkał w domu u mojej mamy – dodała.
Jak ujawniła, pies ma chip, jednak dane są zastrzeżone.
Zrobiłam psu badania – ma czipa, ale są zastrzeżone dane. (…) Ma wszystkie badania. Pies nie wypróżniał się, nie chce jeść, jadł ziemię, bo nie miał co jeść, więc teraz chcę powiedzieć, że pies jest bezpieczny i tylko to się dla mnie liczy – podkreśliła Schreiber.
Celebrytka zaznaczyła, że jeśli znalazłby się właściciel, ma się on do niej zgłosić, będzie go wtedy jednak "ściśle weryfikować".
Jeżeli trafi się ktoś, kto rozpoznaje swojego psa, ma się do mnie zgłosić, ale ja poddam to ścisłej weryfikacji – mówiła.
ZOBACZ TAKŻE: Agata Młynarska dziękuje Dodzie. Dziennikarka grzmi