Marcin Prokop o Donaldzie Trumpie. "Nie przestaję kochać Ameryki"
Marcin Prokop w najnowszym wydaniu podcastu Doroty Szelągowskiej podzielił się swoimi obserwacjami na temat życia w Stanach Zjednoczonych. Dziennikarz nie tylko opowiedział o różnorodności amerykańskiego społeczeństwa, ale również wprost skomentował rządy Donalda Trumpa.
Znany z programu "Niezwykłe Stany Prokopa" dziennikarz w rozmowie z Dorotą Szelągowską przybliżył kulisy swojej pracy oraz doświadczenia z podróży po USA. Jak podkreślił Marcin Prokop, obraz Ameryki widziany z zewnątrz często bywa uproszczony i nie oddaje rzeczywistej złożoności tego kraju.
Sandra Kubicka przedstawiła nową inwestycję. Czy będzie się bić na ringu?
Marcin Prokop życiu w Stanach Zjednoczonych
Prokop zwrócił uwagę, że Stany Zjednoczone to niejednolity organizm, lecz zbiór bardzo różnych regionów.
Jedna Ameryka nie istnieje. Po pierwsze, ludzie muszą sobie zdać sprawę z tego, że Ameryka jest federacją stanów. (...) Każdy stan ma swoją osobność. Każdy stan ma swoją kulturę, swoją mentalność, swoją geografię — podkreślił.
Dziennikarz zaznaczył również, że postrzeganie całego kraju przez pryzmat polityki jest dużym uproszczeniem.
My odbieramy Amerykę przez pryzmat poczynań jednego człowieka i jego administracji. Pod spodem ta Ameryka jest, po pierwsze, mega różnorodna, bardzo podzielona, a przede wszystkim Amerykanie to nie Ameryka. Ameryka jako państwo zarządzane przez Trumpa to jest jedno i.... to mi się nie podoba — dodał.
Marcin Prokop krytycznie o Donaldzie Trumpie i jego administracji
Dziennikarz nie ukrywał również swojego krytycznego stosunku do obecnej administracji.
Bardzo wiele rzeczy w tej administracji jest dla mnie niezrozumiałych, odrzucających, niezbieżnych z moim światopoglądem. No ale Amerykanie wybrali takiego prezydenta, niech im będzie. Natomiast pod spodem jest kraj i ludzie — to jest ta warstwa, która mnie interesuje — zaznaczył.
Jednocześnie podkreślił, że zmiany polityczne nie wpływają na jego fascynację Stanami Zjednoczonymi jako miejscem pełnym różnorodnych historii i ludzi.
Polityka, oczywiście, ma na nią wpływ. Natomiast nie przestaję kochać Ameryki po swojemu, dlatego że zmienił się prezydent, bo ten skończy swoją kadencję. Może przyjdzie następny — oby. (...) To, co się dzieje pod spodem, czyli kraj, krajobraz, ludzie, poszczególne stany, to jest ta warstwa, do której ja staram się docierać i którą staram się eksplorować — podsumował.