Okazuje się, że grając koncert w jednym z polskich miast... ze sceny krzyczała nazwę innego!
Wielbiciele Marty na pewno wybaczyli jej to małe potknięcie. Nie jest tajemnicą, że po wielu dniach w trasie zmęczenie czasem bierze górę, a artyści, choć robią wszystko co mogą, żeby zadowolić swoich fanów, są tylko ludźmi. W końcu nawet najlepszym może się przytrafić, prawda? ;)