Szokująca śmierć popularnego rapera wstrząsnęła światem. Miał tylko 26 lat
Potworne wieści zza oceanu. 7 września nad ranem zmarł Mac Miller, amerykański raper i były chłopak Ariany Grande. Jak donosi TMZ, prawdopodobnie przedawkował narkotyki, ale nie wiadomo jeszcze jaka substancja doprowadziła do jego śmierci. Miał zaledwie 26 lat.
Policja wyruszyła do jego domu tuż po niepokojącym telefonie od przyjaciela Maca, który doniósł o przedawkowaniu. Według udostępnionego w sieci nagrania z radiowozu, serce Millera prawdopodobnie się zatrzymało. Zgon ogłoszono na miejscu w jego domu w San Fernando Valley około godziny 12:00. W przeszłości był kilkukrotnie aresztowany, a na liście jego przewinień była między innymi jazda pod wpływem alkoholu oraz ucieczka z miejsca wypadku.
Muzyk zmarł zaledwie 4 miesiące po tym, jak zakończył się jego dwuletni związek z Arianą Grande. Para rozstała się w maju po Coachelli, a wszystkie plotki mówiły, że rozstali się właśnie przez narkotyki. Jak twierdzi Hollywood Life, Ariana była jedyną rzeczą, która utrzymywała Millera w całości i pomagała mu walczyć z nałogiem:
Zbierała go do kupy przez dwa lata i wszyscy dookoła niej nienawidzili tego związku, wiedzieli, że nie jest dla niej dobry - twierdzi informator tabloidu
Mac Miller miał wyruszyć w trasę koncertową 27 października. Kilka dni wcześniej pisał na Twitterze, że nie może się doczekać.
Rodzinie i fanom serdecznie współczujemy.