Policja wyruszyła do jego domu tuż po niepokojącym telefonie od przyjaciela Maca, który doniósł o przedawkowaniu. Według udostępnionego w sieci nagrania z radiowozu, serce Millera prawdopodobnie się zatrzymało. Zgon ogłoszono na miejscu w jego domu w San Fernando Valley około godziny 12:00. W przeszłości był kilkukrotnie aresztowany, a na liście jego przewinień była między innymi jazda pod wpływem alkoholu oraz ucieczka z miejsca wypadku.
Muzyk zmarł zaledwie 4 miesiące po tym, jak zakończył się jego dwuletni związek z Arianą Grande. Para rozstała się w maju po Coachelli, a wszystkie plotki mówiły, że rozstali się właśnie przez narkotyki. Jak twierdzi Hollywood Life, Ariana była jedyną rzeczą, która utrzymywała Millera w całości i pomagała mu walczyć z nałogiem:
Mac Miller miał wyruszyć w trasę koncertową 27 października. Kilka dni wcześniej pisał na Twitterze, że nie może się doczekać.
Rodzinie i fanom serdecznie współczujemy.