Leon Myszkowski o "medialnej wojence" Steczkowskiej i Górniak. "Strzelanie ślepakami"
Leon Myszkowski w nowym wywiadzie został zapytany o ostatnią wymianę zdań między jego matką a Edytą Górniak. – Zawsze do tego podchodzę z przymrużeniem oka – powiedział syn Justyny Steczkowskiej. Odniósł się też do głośnej wypowiedzi o tym, że Górniak jest "specyficzna".
Justyna Steczkowska niedawno udzieliła wywiadu Żurnaliście, podczas którego określiła Edytę Górniak jako "specyficzną". "Wiem, że media zawsze robią jakąś zadymę, że się nie lubimy. Ja tego tak nie widzę. (...) Edi czasem gniewa się za rzeczy, których nie rozumiem, ale rozumiem, że się gniewa i nie biorę tego pod uwagę. (…) To jest piękna dziewczyna, która ma talent do śpiewania, a to, że jest specyficzna? No, i co z tego? Każdy z nas jest jakiś" – podsumowała. Górniak w odpowiedzi uznała słowa Steczkowskiej za komplement, ale media opisały wymianę zdań artystek za kolejną "medialną wojenkę" między nimi. Teraz do sprawy odniósł się syn Steczkowskiej.
Syn Steczkowskiej komentuje rozstanie syna Górniak z dziewczyną
Leon Myszkowski o "medialnej wojence" Justyny Steczkowskiej i Edyty Górniak
Leon Myszkowski w najnowszym wywiadzie dla Plejady został zapytany o ostatnią instagramową wymianę zdań między Justyną Steczkowską a Edytą Górniak. Stwierdził:
To była wojenka? Po prostu strzelanie ślepakami do siebie nawzajem. To było wycięte z kontekstu. Specyficzny to jest każdy z nas. Jest ping-pong, ale właściwie to bardziej bym to nazwał strzelaniem z kapiszonów, bo to nie były dramy.
"Dramy poważne to są, wydaje mi się, jednak dużo większe i bardziej rozdmuchane rzeczy. Jak tak patrzy się na to z boku, to ta wypowiedź w kontekście była totalnie czym innym niż wycięte pod tytułem "jest specyficzna". Tak by można każdą wypowiedź pociąć i wyciągnąć sobie z tego to, co by się chciało. Na 100 proc. można byłoby całą ideologię do tego dopisać. Ale czy te wojenki są mocno znaczące? To była wymiana — było zdanie, drugie zdanie, trzecie zdanie — koniec wojenki. Wydaje mi się, że to nie są grube, trudne tematy. Szczerze mówiąc, zawsze do tego podchodzę z przymrużeniem oka, bo to zawsze jest trochę przerysowane, trochę karykaturalne. To jest po prostu ubrane w piórka, a tak na dobrą sprawę pod spodem nie ma prawie niczego, a potem powstaje z tego coś gigantycznego. To jest urok mediów" – podsumował.