Panna młoda przed ślubem nie ma lekko, a w dodatku stanęła przed prawdziwym problemem: nie było osoby, która mogłaby zaprowadzić ją do ołtarza. Na szczęście okazało się, że przedsiębiorcza aktorka odzyskała już zimną krew po drobnym załamaniu, jakie przeszła według informatora Hollywood Life i postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Wiedząc, że nie może iść do ołtarza sama, poprosiła o asystę... księcia Karola!
Pałac Kensington udostępnił oficjalne oświadczenie na swoim Twitterze:
Wygląda więc na to, że problem z brakiem osoby, która mogłaby zaprowadzić Meghan do ołtarza został w ostatniej chwili rozwiązany. Książę Karol, jako przyszły następca tronu, to odpowiednia osoba do wykonania tego ważnego zadania podczas całej ceremonii. To również ogromny zaszczyt dla Markle. Udało jej się osiągnąć coś niesamowitego – zadowolić teścia i zapobiec katastrofie za jednym zamachem.
Nie zmienia to niestety faktu, że dzień ślubu nie będzie dla Meghan gorzki. Choć rodzina królewska ją zaakceptowała, jej własna nie chce mieć z nią nic wspólnego...