Książę William ma finansowe kłopoty? Zmiana w prawie może odchudzić mu portfel
Brytyjski rząd zamierza wprowadzić ustawę mającą na celu zmienić istniejący system dzierżawy. Nowy system opłat może wpłynąć na finanse księcia Williama, który jako najstarszy syn króla, jest zarządcą Księstwa Kornwalii.
Książę William i księżna Kate z pewnością zaliczają się do grona lubianych przez Brytyjczyków przedstawicieli rodziny królewskiej. W grudniu ujawniono, że w roku finansowym 2024-2025 małżeństwo zarobiło 30,9 mln dolarów na pokrycie kosztów związanych z pełnionymi funkcjami i utrzymanie rodziny. Znaczną część tej kwoty stanowią przychody płynące z tytułu zarządzania Księstwem Kornwalii.
Jak Doda reaguje na zarzuty o wybielanie wizerunku?
Co przewiduje ustawa?
We wtorek opublikowano projekt ustawy Commonhold and Leasehold Reform Bill, dzięki której brytyjski rząd ma zamiar uregulować istniejący system egzekwowania umów dzierżawy, nazywany przez nich "drakońskim". Rozporządzenie zakłada "wprowadzenie limitu opłat gruntowych w wysokości 250 funtów rocznie" (ok. 1,2 tys. zł).
Ustawa przewiduje również, że po 40 latach dzierżawy nie będzie konieczne uiszczanie opłaty w wysokości 250 funtów. Zamiast tego obowiązywać będzie "czynsz pieprzowy", a więc symboliczna kwota, mająca jedynie zagwarantować prawne zabezpieczenie trwania umowy.
Czy ustawa dotknie księcia Williama?
Książę William, jako najstarszy syn monarchy zgodnie z tradycją jest zarządcą Księstwa Kornwalii. Funkcję tę przejął od ojca w 2022 roku, a przychody z tego tytułu stanowią znaczną część jego przychodów. W rozmowie z serwisem Hello! partner ds. sporów nieruchomościowych w kancelarii Dentons opowiedział o tym, czy konsekwencje wprowadzenia wspomnianej ustawy mogą dotknąć następcę tronu.
Technicznie rzecz biorąc, zapłata czynszu pieprzowego jest prawnie egzekwowalna, choć nie sądzę, by jakikolwiek lokator, królewski czy nie, kiedykolwiek tracił sen z powodu tego obowiązku - wyjaśnia Bryan Johnston.
Czytaj także: Kate i William ledwo co się przeprowadzili. Już rozsierdzili sąsiadów: "Jesteśmy absolutnie ZAŁAMANI"