Krzysztof Zalewski opowiedział o śmierci mamy: "Mogłem zrobić dla niej więcej". Jego słowa odbierają mowę
Krzysztof Zalewski, to młody polski muzyk, który w mediach zaistniał jako laureat drugiej edycji Idola. W kolejnych latach współpracował z zespołami Japoto i Muchy. Jakiś czas temu rozpoczął współpracę z wytwórnią Kayax, dzięki pomocy której, stał się idolem nastolatek.
Pomimo ogromnej sławy, muzyk rzadko wypowiada się na tematy prywatne. Świadczyć o tym może fakt, że chociaż Krzysztof w zeszłym roku został ojcem, tą radosną nowiną ze światem podzielił się dopiero w maju, kiedy został zaproszony do studia Dzień Dobry TVN.
Od czasu do czasu artyście zdarzy się jednak uchylić rąbka tajemnicy na temat swojej prywatności. W rozmowie z dziennikarzami magazynu Glamour opowiedział o swojej mamie. Jest synem aktora, Stanisława Brejdyganta. Wychowywała go matka, ale z reguły na temat swoich rodziców mówił niewiele.
Teraz postanowił to zmienić. Zalewski przyznał, że jego mama zachorowała, kiedy miał 13 lat. Jednym z ratunków dla kobiety była operacja, która na szczęście zakończyła się szczęśliwie. W tamtym czasie mężczyzna nie zdawał sobie sprawy z tego, że guz, który jej wycięto, zaczął odrastać:
Ostatnie dwa lata życia spędziła w domu. Już wtedy grałem trochę koncertów, dlatego dziś, z perspektywy czasu, myślę, że mogłem zrobić dla niej więcej... A jednocześnie jestem wdzięczny za te wszystkie momenty, kiedy mogłem się nią opiekować - przyznał mężczyzna.
Krzysztof przyznał, że to być może po mamie odziedziczył artystyczne talenty:
Mama układała limeryki, była fanką Jeremiego Przybory, ona mnie zaraziła Kabaretem Starszych Panów, i czuję, że ten fokus na zabawę słowem mam bardziej po niej niż po ojcu, który też pisze, jest erudytą, bardzo oczytanym. Z ojcem poznałem się właśnie wtedy, gdy miałem 13 lat. Dziś mam z nim świetny kontakt. Na pewno mam po nim pamięć do tekstów. Wystarczy, że przeczytam piosenkę i mogę wyjść na scenę i śpiewać" - powiedział.
Dodajmy, że nie tylko ojca, ale także brata Igora Brejdyganta, Zalewski poznał dopiero po latach.