Co za historia! Krzysztof Zalewski po 18 latach poznał swojego brata. Jest nim autor największych polskich seriali!
Co za historia! Krzysztof Zalewski po 18 latach poznał swojego brata. Jest nim autor największych polskich seriali!
Krzysztof Zalewski i Igor Brejdygant są braćmi. O swoim istnieniu dowiedzieli się 15 lat temu, gdy Zalef wygrał program Idol. Swoją zaskakującą historią podzielili się w Dzień Dobry TVN.
Krzysztof Zalewski brat
Zuza Maciejewska
Udostępnij
Program Idol w życiu Krzysztofa Zalewskiego wywołał prawdziwą rewolucję. Wokalista nie tylko z dnia na dzień zdobył gigantyczną popularność, ale przede wszystkim poznał skrywany przez lata rodzinny sekret. Okazało się, że Zalef 15 lat temu dowiedział się o istnieniu swojego brata, Igora Brejdyganta – autora scenariuszy do takich hitów, jak Belle Epoque, Na dobre i na złe oraz Ultraviolet.
Bracia swój sekret zdradzili w niedzielnym wydaniu programu Dzień Dobry TVN:
Igora poznałem podczas udziału w programie "Idol". Pierwsze spotkanie? Hmm, trochę się obwąchiwaliśmy, ale jak już Igor zaprowadził mnie do domu i puścił Pink Floyd to było wiadomo, że będzie dobrze – przyznał muzyk.
Igor i Krzysztof na początku spotykali się od święta. Z czasem ich relacja stała się bardziej zażyła, połączyły ich wspólne pasje i zainteresowania, również te muzyczne:
Coraz częściej okazuje się, że mamy dużo punktów wspólnych. Nie tylko chodzi o naszego ojca, o którym każdy z nas mógłby anegdoty opowiadać sobie nawzajem, to mamy kilka innych zainteresowań, które podzielamy. Choćby szeroko pojęta sztuka – dodał Zalewski.
Zalewski i Brejdygant rozważali również podjęcie się wyzwań aktorskich. Wokalista i scenarzysta, który ukończył Wydział Produkcji Filmowej i Telewizyjnej PWSFTViT w Łodzi, szybko jednak wycofali się ze spontanicznego pomysłu.
Chociaż muzycy nie chcieli wdawać się w szczegóły rodzinnej historii, w rozmowie z Gazetą Wyborczą zrobił to wcześniej ich ojciec, aktor Stanisław Brejdygant. Okazuje się, że mężczyzna początkowo nie wiedział, że ma syna Krzysztofa:
Mój kolega Waldek Starczyński, z którym zdawałem do szkoły teatralnej, zawiadomił mnie o istnieniu Krzysia, a właściwie o tym, że jego matka śmiertelnie zachorowała. To było w ’97 roku i od tamtej pory, jak żeśmy się już zakolegowali, tośmy to utrwalali comiesięcznymi wizytami.
Ten sam kolega zorganizował ich pierwsze spotkanie. Od tego momentu widują się regularnie.