Wdowiec po Bogumile Wander pilnie prosi o pieniędze. "Szczodrość się SKOŃCZYŁA"
Krzysztof Baranowski jakiś czas temu ruszył w swój kolejny samotny rejs dookoła świata, której kulisy odsłonił w najnowszym wywiadzie. 87-latek wyznał, że przez niewystarczające środki finansowe musi oszczędzać prąd. – Wyłączam GPS i mapy, i płynę po omacku – ujawnił mąż zmarłej w 2024 roku Bogumiły Wander.
Krzysztof Baranowski kilka miesięcy po śmierci żony zapowiedział plany kolejnego w karierze opłynięcia świata. Do tej pory udało mu się to dwukrotnie: w latach 1972-1973 i w latach 1999-2000. Wdowiec po Bogumile Wander, legendarnej spikerce TVP, w połowie listopada 2025 roku wypłynął z Teneryfy w trzecią samotną podróż dookoła świata. Żeby ukończyć misję, potrzebuje pieniędzy, dlatego już jakiś czas temu zwrócił się o pomoc do internautów. Teraz ujawnił, jak dokładnie wygląda jego samotny rejs.
TYLKO U NAS: Krzysztof Ibisz opisał, jak wyglądają podróże z małym dzieckiem
Krzysztof Baranowski opisał realia rejsu dookoła świata
Krzysztof Baranowski w rozmowie z redakcją "Faktu" ujawnił, że musi oszczędzać prąd, by w razie potrzeby mógł wezwać konieczną pomoc. Wyjaśnił:
Dla oszczędności prądu wyłączyłem lodówkę, więc jeśli została jeszcze jakaś butelka białego wina, to będę pił ciepłe. Dla oszczędności prądu wyłączam też Starlink, czyli ograniczam kontakt ze światem. Mniej pogaduszek, mniej korespondencji.
"Dla oszczędności prądu wyłączam GPS i mapy, i płynę po omacku. Bo jeśli prądu nie będzie, to nawet pomocy nie ma jak wzywać. (...) Nie mogę utrzymywać kosztownej łączności, bo szczodrość na zrzutce się skończyła" — podsumował.
Internauci do tej pory wpłacili prawie 74 ze 100 tys. zł, które Krzysztof Baranowski potrzebuje, by opłacić całą podróż dookoła świata. Ma przed sobą jeszcze około rok żeglugi, a pieniądze są mu potrzebne m.in. do utrzymania jachtu w dobrym stanie, postojów w marinach, zakupu zaopatrzenia czy bieżących napraw.