Katarzyna Skrzynecka o pobycie męża w szpitalu. Jej słowa mrożą krew w żyłach
Katarzyna Skrzynecka przyłączyła się do akcji #zostanwdomu, o czym poinformowała swoich fanów już jakiś czas temu. Nie zapomina jednak o aktywności w social mediach, gdzie dzieli się z obserwatorami bardziej lub mniej przyjemnymi chwilami. Do tych ostatnich należy z pewnością sytuacja, która spotkała jej męża Marcina Łopuckiego.
Mąż Kasi dostał ostrych bóli, słaniał się na nogach. Skrzynecka zabrała go do jednej z klinik i myślała, że znajdzie tam pomoc. Przez trwającą epidemię koronawirusa nie było to jednak łatwe:
Ogromnie cierpiał, z potwornym atakiem bólów w dolnej części brzucha (nie jestem lekarzem – nie wiem – wyrostek? perforacja?) Słaniał się na nogach, do granic omdlenia zwinięty z bólu… – pisała Kasia na Instagramie.
Katarzyna Skrzynecka o zdrowiu męża. Jak się trzymają?
Marcinowi na szczęście udało znaleźć się pomoc. Przeszedł operację, która trwała aż cztery godziny. Jaką? Na ten temat zarówno aktorka, jak i jej ukochany rozmawiać nie chcą. Dlaczego więc postanowili podzielić się tą historią ze swoimi obserwującymi? Jak wyjawiła Skrzynecka, ku przestrodze dla osób, które udadzą się do szpitali:
Napisałam to wszystko tylko ku przestrodze dla kogokolwiek w nagłych wypadkach zdrowotnych, innych niż covid – dodała na zakończenie wpisu.
Chociaż Skrzynecka bardzo by chciała, przez trwającą epidemię koronawirusa w Polsce, nie może czuwać przy łóżku męża. O emocjach, które jej towarzyszą, opowiedziała w rozmowie z Rewią:
Nie jest nam łatwo. To najgorszy czas na chorowanie, bo pacjenci z koronawirusem we wszystkim mają pierwszeństwo. Mam jednak nadzieję, że wszystko przetrwamy – komentuje aktorka w rozmowie z tygodnikiem.
Marcinowi życzymy dużo zdrowia i trzymamy kciuki za jak najszybszy powrót do formy.