Przyjaciółka Przybylskiej była dla niej "zastępczym mężem", gdy ze względu na natłok obowiązków, rzadko widywała się ona z Jarosławem Bieniukiem.
Miałam od niej dużo wsparcia i myślę, że w drugą stronę też tak to działało. My tego nigdy nie analizowałyśmy. Zawsze mówiłyśmy, że jesteśmy "frendziarami". Że się świetnie rozumiemy, i że wiemy, co u której. To było naturalne. Ja byłam trochę jej zastępczym mężem – Jarkiem, bo jak był ten etap poznański, to Jarka głównie nie było, niż był w domu.
Dalej zdradziła, jak wyglądał ich typowy wspólny dzień.
Chodziłyśmy na fitness. Potem jechałyśmy do domu, robiłyśmy zakupy, odbierałyśmy Oliwię z przedszkola. Ania gotowała, a ja składałam pranie. Taka była nasza codzienność. W tym czasie gadałyśmy i to były godziny rozmów. Miałyśmy takie samo podejście do naszego zawodu, do tego trzymania się na dystans od Warszawy.
Co wpływało na to, że tak dobrze się dogadywały?
Miałyśmy takie same temperamenty, co widać w programach, w których razem występowałyśmy.
Ich temperamentność doprowadziła w końcu do "zbanowania" je przez TVN. Panie nie mogły razem pojawić się w programie Szymona Majewskiego. Kasia znalazła jednak sposób na obejście zakazu i nałożyła koszulkę z wizerunkiem Anny.
Pamiętam, że zabronili nam razem iść do Szymona Majewskiego, to ja wtedy założyłam koszulkę z jej wizerunkiem.
Zachęcamy do odsłuchania pełnej rozmowy z Katarzyną Bujakiewicz.