Karol Bielecki stracił oko w trakcie meczu. "Złapanie piłki stało się problemem"
Karol Bielecki w 2010 r. uległ potwornie wyglądającej kontuzji. Polski szczypiornista w kontakcie z przeciwnikiem stracił oko. Teraz pojawił się w podcaście Grzegorza Krychowiaka w RMF FM. W rozmowie wrócił do momentu, w którym w jednej chwili jego życie diametralnie się zmieniło. Mimo problemów, ani na moment się nie poddał.
W historii światowego sportu niewiele jest opowieści tak dramatycznych, a zarazem tak budujących, jak losy Karola Bieleckiego. Wybitny polski piłkarz ręczny, słynący z potężnych rzutów z drugiej linii, z dnia na dzień musiał zmierzyć się z tragedią, która według wszelkich medycznych i sportowych prawideł powinna bezpowrotnie zakończyć jego karierę. Stało się jednak inaczej. W podcaście "W Stylu Krychowiaka" w RMF FM Karol Bielecki wrócił do momentu, który w jednej chwili przewrócił jego sportowe życie. Opowiedział o kontuzji z 2010 roku i o tym, co działo się w głowie, gdy usłyszał, że nie dało się uratować jego oka.
Marcin Gortat o emeryturze i biznesach "Pewne cyfry są punktem zapalnym"
Karol Bielecki opowiedział o uczuciach po utracie oka
W najnowszym odcinku podcastu "W Stylu Krychowiaka" pojawił się Karol Bielecki. Szczypiornista po raz pierwszy tak otwarcie opowiedział o swojej kontuzji i problemach, z którymi borykał się po utracie oka. To nie był dla niego tylko kłopot zdrowotny, ale też moment, w którym musiał na nowo ułożyć sobie sportową codzienność.
Kiedy usłyszałem, że nie uda się uratować oka, byłem przekonany, że to koniec kariery. Myślałem tylko o tym, żeby później nie mieć do siebie pretensji, że odpuściłem za szybko - mówił Karol Bielecki w rozmowie z Grzegorzem Krychowiakiem.
Karol Bielecki kontynuował karierę bez oka
W podcaście Bielecki podkreślił, że po wypadku najtrudniejsze okazały się nie same emocje wokół diagnozy, tylko praktyka. Opowiadał, że musiał... uczyć się na nowo grać w piłkę ręczną - od oceniania odległości przez łapanie piłki, aż po poruszanie się w rytmie gry.
Musiałem praktycznie od nowa nauczyć się funkcjonować na boisku. Nawet złapanie piłki czy ocena odległości nagle stały się ogromnym problemem - zaznaczył.
Były reprezentant Polski wspominał też o presji wyników i oczekiwań, która przez lata była stałym elementem sportu na najwyższym poziomie. Co ciekawe, po kontuzji poczuł ulgę, wiedząc, że już teraz nic nie musi. Mimo to powrócił do gry na najwyższym poziomie. Ponownie zagrał w reprezentacji Polski i wygrał Ligę Mistrzów.
Po raz pierwszy poczułem, że nic nie muszę. Zniknęła presja wyników, oczekiwań i ciągłego oceniania. Ale wróciłem, bo nie chciałem przegrać sam ze sobą - dodał sportowiec.