Tego lata w polskim show-biznesie trudno o bardziej rozchwytywanego artystę niż Skolim. Wokalista narzucił sobie mordercze tempo — w trakcie sezonu letniego planuje zagrać ponad 160 koncertów, potrafiąc pojawić się na scenie kilkukrotnie jednego dnia. Za każdy występ inkasuje gigantyczne stawki, co przekłada się na astronomiczne zarobki szacowane na miliony złotych. Choć liczby i zgromadzona pod scenami publiczność robią wrażenie, w środowisku muzycznym nie brakuje sceptyków. Do sprawdzianu scenicznej formy wokalisty w rozmowie z serwisem Plotek odniósł się Kuba Badach.
WIDEOKuba Badach o emeryturach dla artystów:
Kuba Badach o pracy wokalistów na scenie
Rozmawiając o kondycji współczesnego rynku muzycznego oraz wyzwaniach, przed jakimi stają dzisiejsi wokaliści, Kuba Badach zwrócił uwagę na to, co dla prawdziwego artysty stanowi ostateczny weryfikator umiejętności. Zdaniem muzyka kluczowa jest nie tylko obecność na scenie, ale przede wszystkim zdolność do utrzymania jakości głosu przy potężnym obciążeniu koncertowym.
To wszystko weryfikuje bardzo prosta rzecz pod tytułem koncert. Jeżeli ktoś jest w stanie zaśpiewać dobrze koncert, który trwa minimum 90 minut, następnego dnia zaśpiewać kolejny koncert, następnego kolejny i tak przez na przykład 20 dni z rzędu i nie traci głosu, to znaczy, że się na tym zaczyna znać — powiedział Badach.
Kuba Badach ocenia repertuar Skolima
Gdy w kontekście morderczego grafiku i serii występów dzień po dniu przywołano postać Skolima, Kuba Badach zareagował wymownym uśmiechem. Mąż Aleksandry Kwaśniewskiej z dystansem zaznaczył, że formuła i poziom trudności repertuaru "króla latino" znacząco odbiegają od wyśrubowanych kryteriów, o których wspominał wcześniej. Na podsumowanie zacytował legendę polskiej sceny.
Ale wydaje mi się, że poziom skomplikowania jego utworów nie jest na tyle wysoki, żebym weryfikował te kryteria, o których powiedziałem przed chwilą. Uważam, że to nie są rzeczy na tyle trudne, żeby... Powiem może inaczej — Zbigniew Wodecki zwykł mawiać, że koncerty to grał Paderewski, my gramy chałtury — podsumował wymownie Kuba Badach.